Wezmę na chwilę Twój młotek!

W każdym domu jest COŚ, czego zawsze jest za mało. W moim rodzinnym domu, były to nożyczki. Co chwilę tata krzyczał: Gdzie są jakieś nożyczki??! Tyle ich było!, a ja miałam dziecięce marzenie, że GDYBYM była bogata, to w każdym zakamarku domu położyłabym dużo nożyczek, których nigdy nie zabraknie! Ale był to deep PRL i fantazji nie zrealizowałam…

Mi, CIĄGLE, brakuje czegoś w skrzynce narzędziowej. Wkrętarki były dwie – NIE ma ani jednej. Brakuje też obcęg, kija do malowania, a ostatnio też młotka. Nie wiem kogo za to winić, bo podejrzanych jest sporo. Mógł to być mój tato, który pożyczył sobie, bo jemu akurat zgubił się kabel do ładowania wkrętarki, mógł to być Diabli, który kursując między różnymi domami przemieszcza różne rzeczy, albo sąsiad, który regularnie pożycza poziomicę i kij do malowania (ja mam jego szlifierkę). Młotek mogły też posiać dzieci… Ale daliśmy radę bez niego! Bo DZIŚ zrobiłam mega ważną rzecz, z zaplanowanych na TEN rok, czyli wymieniłam SEDES. To temat studnia, w którego mianowniku można dać tanie materiały budowlane użyte przy wykończeniu domu. I tak: łazienki są dwie i obie mają RACZEJ nie sprawne sedesy… W dolnym (w dolnej łazience) cieknie spłuczka, więc po użyciu zakręca się odpływ (wymiana aparatu spłukującego nic nie dała), a górny (w górnej łazience) miał popękany dolnopłuk… To fatalny finansowo moment na remonty, ale pojawiły się dwa czynniki. Po pierwsze, kilka dni temu z dolnopłuka zaczęła kapać woda. Rozpad ostateczny i nieodwołalny. A po drugie, w sobotę (DZIŚ) był dostępny Diabli, który w tej chwili jest na stałe za granicą. Zgarnęłam go więc na cały dzień i RAZEM wymieniliśmy SEDES!!!

To jest coś co, tak naprawdę, widzi tylko gospodarz, ale mam teraz naprawdę wspaniałą rzecz w łazience! Wybrałam zestaw bez kołnierza (ten kto wymieniał to wie, że to jest niebo a ziemia do tradycyjnych sedesów) i nic mi tu nie cieknie i nie pęka. Idealnie nie jest, bo nie miałam wiertarki i sedes jest NIE przywiercony, ale tak naprawdę przykręci się jakoś kolejnym razem, a już jest inaczej. Tak mi się podoba, że TERAZ widzę, że muszę wywalić śmietniczek, który NIGDY nie pasował (czerwony w żółtej łazience??) i skombinować jakąś mini-szafeczkę, gdzie będę trzymać lokówko-suszarki.

<><>

Lila z Mieszkiem coś sobie szeptali o gamer-skich plotkach. Podsłuchałam i dopytuję Mieszka:

  • Za ile ten gość sprzedaje swoje konto?
  • Za 5200 PLN. Na allegro. I to wcale nie jest jakieś super konto!
  • Wow. To konto w Brawlstars? A ile jest warte TWOJE?? Albo Lilki? Może je sprzedamy?

Mieszko z Lilką się napalili i zaczęli szukać wyceny, ile to MOŻE już tej kasy mają…. No cóż… NASZE konta są warte o dwa zera mniej, więc kazałam im grać dalej :)))