Bądźmy realistami, żądajmy niemożliwego!

-pisała na murach zbuntowana francuska młodzież w ’68 roku. Prawda, jakie cały czas prawdziwe?

Pamiętam, że było już kiedyś takie deszczowe lato. Też pranie mi nie schło i raz po raz włączałam piecyki, żeby podsuszyć dom. Z suszarki ściągałam wilgotne i prasowałam. A sól mi się zbrylała jak nad morzem. To ostatnie odkryłam ponownie wczoraj. Przy tych letnich smakołykach (bób, ziemniaki, fasolka) to właściwie jedyna przyprawa jaka schodzi, no i jak podniosłam pokrywkę w solniczce to zorientowałam się, że wilgoć jest nawet tam!

Dziś dzieci zdawały kluczyki do szkolnych szafek – było z tym małe zamieszanie, bo dziewczyny pomyliły swoje kluczyki, ale już to to wyjaśniłam. Znowu pada… Mieszko zajął tv i ogląda swoich idoli na jutubie. W domu przyjemnie pachnie, bo na kuchence robi się dżem z truskawek, który użyjemy do dzisiejszych naleśników! Panny z nosami w telefonach przewalają się na niepościelonych łóżkach, a ja tymczasem zbunkrowałam się tuż koło prania! Wczoraj dłuższą chwilę oglądałam kanały informacyjne, bo mnie rozwaliły te memy o styliście Christianie Paulu i razem ze mną na ekran telewizora patrzyła Łucja. Ubawił ją nieźle ten dorosły świat. Jeden z kandydatów na prezydenta degustował akurat sery i panna uznała, że TEN też będzie konkretnie memogenny 😉