-napis z mojej dzisiejszej koszulki-> lubię koszulki z sinsey-a, bo są niewiarygodnie tanie, mają dobrą długość rękawka, a ja tę część garderoby konkretnie zużywam. Na ogół mają napis i zawsze dłuższą chwilę myślę, czy to nie będzie żenada. Zawsze JEST, ale w sumie kto by się tym przejmował? W sumie gorzej by było gdyby pisało na nich: Versace. Btw. była też koszulka z napisem : „Jestem Grażyną” i chyba sobie taką sprawię. Jak będą przyjeżdżali z olx-a po odbiór gratów to będę miała co nałożyć 🙂
Poszłam dzisiaj rano z Bibs na spacer. Szłyśmy polami i skręciłyśmy w zboża, gdzie czasem nam śmigają lisy. Idziemy i ja widzę, że w trawie wystaje męską głowa… Idę więc dalej i widzę, że to młody gość, z GOŁYM torsem i zamkniętymi oczami… Idę bez lęku, w końcu mam obronnego psa, który już kiedyś zaatakował ekshibicjonistę skacząc mu na interes 😀 Po prostu psa (WTEDY) uznała, że to zabawne, zresztą nie nawykła do nagich mężczyzn. Ale TEN dziś rano on był za przystojny na ekshibicjonistę (tu chętnych do oglądania nie sądzę by brakowało)… Idę wiec dalej, a on siedzi po turecku. Jogin! Zaczęłam więc biec, żeby szybko go minąć, by Bibi go NIE ruszała, ale PSA postanowiła go UMYĆ! Gość zaczął się śmiać, a już kawałek odbiegłam, więc tylko odkrzyknęłam, że PIES NIC nie zrobi i że przepraszam, ale to było trochę nieoczekiwane! 😀 Także stay-tune: nagi mężczyzna w polu maków może uprawiać jogę!
A potem pojechaliśmy z Mieszkiem na bubble tea. Mieliśmy zabrać jego kumpla, ale on już na jeziorem, razem z dziadkami, więc namówiłam młodego na wyprawę TYLKO ze mną! Ja oczywiście w SPECJALNEJ koszulce…
