Czekali, już gotowi w przedpokoju. Na plecach mieli plecaki – brzemię dzieci, których rodzice się rozwiedli.

-„Lontano”, już Wam polecałam, bo to dobra książka!

Też tak macie, że jak coś przełożycie, to ten NOWY termin okazuje się, dużo gorszy? I że jak właściwie jak z czymś się NIE wyrabiamy to lepiej wywalić z grafiku? BEZ tego punktu? Wypadła mi siłownia we wtorek, bo fryzjer. Przełożyłam zajęcia na dziś, a dziś rano Mieszko z Lilką mieli pianino. Ja pojechałam na siłownię, a dzieci dotarły na zajęcia same. Na rowerach. No i w drodze powrotnej złapał ich deszcz!

Zbliża nam się koniec roku szkolnego! Dziś w jednej z klas mam zebranie on-line, ale wygląda na to, że świadectwa dzieci będą odbierać w PIĄTEK, w wyznaczonych godzinach. Każdy ma przyjść w maseczce i z własnym długopisem. Opowiadałam wczoraj Lutce, że jak byłam mała to zawsze śpiewała mi na 1-go września: Żeby tak do szkoły po prostu można było iść oraz to drugie, czyli: Ćwierkają wróbelki od samego rana/ Ćwir, ćwir. Dokąd idziesz Justysiu kochana? (w oryginale była chyba Marysia, ale babcia to zmieniała). I nienawidziłam jej (tej mojej mamy) WTEDY. A teraz mamy taki dziwny okres, że Mieszko, raz po raz, mi się skarży, że on już NIE chce takich dni jakie MAMY i on by chciał do SZKOŁY!!!! A my tu jeszcze musimy zmęczyć wakacje! Mam tylko nadzieję, że od września będzie już jednak nauka przebiegać normalnie.

<><>

Mieszko zadręcza nas żarcikami z tik-toka. Albo absurdalnymi pytaniami, też sądzę stamtąd… Żadna z nas nie doceniała… Ale oto spotkał się z kolegą i zapytał go:

  • Dlaczego ziemia nazywa się ZIEMIA, choć składa się w 70 % z wody?
  • Bo rosną na niej ziemniaki!

I obaj się długo z tego śmiali 🙂

<><>

Pokaże Wam również mojego ukochanego kloszarda. Dziś wrócił, tym razem w nastroju: jestem udomowiony. DAŁ się wziąć na ręce, postawić na stół w kuchni i spoić śmietanką. Na szyi ma bardzo krótką sierść, bo tam nie miał skóry i dopiero odrasta. Jest więc trochę… niesymetryczny. Ale i tak jest pięknym kotem o duszy wielkiego wojownika!