–krzyknęłam do biegacza na polu. Gość wracał z porannego treningu już idąc, ale za to z wielkim naręczem maków. Pięknym, zakładam, że dla żony. Ja za to szłam z naprzeciwka z biegnącą obok BIBI. Odkrzyknął, „czy lubi ich zapach?!” Więc ja odkrzyknęłam, że MOŻE ZJEŚĆ! Więc uniósł kwiaty nad głowę i w tej pozycji się minęliśmy 😀
Niewiarygodnie dużo rzeczy zrobiłam w ten weekend! Wszystko co sobie zaplanowałam, plus porządki na biurkach dzieciaków, pranie plecaków a także mycie na mokro dywanu, bo gdy sobie tak pięknie poustawiałam kwiaty to doszłam do wniosku, że mój dywan jest nieświeży. Spryskałam róże czymś na mszyce i przejrzałam nawet kubełki ze skarbami, które stały na pianinie (kluczyki, woreczek z rozdartymi koralami – nawleczone oraz rozdysponowałam też w odpowiednich miejscach znalezione tam pisma urzędowe i monety). Skosiłam trawę, włożyłam Lilce pod poduszka prezent (bo wczoraj u dziadków wykręciłam jej ruszającego się mlecznego kła) i podjechałam do drogerii, bo w tych kubełkach znalazłam przedpłaconą kartę, którą Łucja dostała rok temu na urodziny. Karta ciągle jest ważna i jest na niej jeszcze 30 pln, więc w poniedziałek podskoczymy by ją zużyć, zanim znowu zginie. Znalazłam też mój voucher do innego sklepu kosmetycznego, który też jest o dziwo ważny, więc przejrzałam wizasa, co tam warto jeszcze mieć. Żeby nie osiadać na laurach sukcesu minionych dni, zaraz jeszcze wyjdę do auta i posprzątam w środku! Tak minimalnie, bo w końcu dziś niedziela. Żeby sierść, błoto i zapomniane plastikowe rękawiczki wygarnąć spod siedzeń!
Mam dla Was obrazek. Bardzo mi się spodobał. ON przyniósł syrenę do domu… W domu, jak widać, dzieci, kot i ŻONA. Gdzie ją trzymać? Jak ją karmić? Ona tam nie pasuje: jest rybą, a w domu jest kot! Syn patrzy z podziwem, że kiedyś też przyniesie syrenę, a dziewczynka się boi, że coś się zmieni. Nieważne. On przyniósł SYRENĘ. Uratował ją! 😀

<><>
Wrzucę Wam fragment wymiany komunikacyjnej z dziećmi. Wpierw napisał do mnie Mieszko:

A oto jak odpisała Łucja:


Odbyłam jeszcze rozmowę z Lilianą, która mi wyjaśniła, że ŻADNYCH czipsów NIGDY nie było i że Łucja po prostu wkręciła Mieszka, tak samo jak wkręciła go wcześniej, że da mu coś jak przyniesie jej wodę. Bo ona LEŻY przed telewizorem i ogląda SERIAL. :DDD Ależ przechlapane być najmłodszym!
