Odkryłam jaki jest plus noszenia maseczek… Można bezkarnie pójść do sklepu w krótkich spodenkach! HA! Bez obawy, że ktoś Cię rozpozna! A do sklepu poszłam po akcesoria do łazienki. Ja wiem, że możecie być zdumieni, moim podnieceniem kubełkiem za 17 pln, ale zmiany to jest coś co NIE przychodzi mi automatycznie. Muszę sobie to zaplanować, bo nie umiem naturalnie dojść do wniosku, że „potrzebuję NOWE ręczniki”. Albo że „coś do czegoś nie pasuje”. U mnie w domu takim motorem zmian jest mama i ani ja, ani mój brat NIE mamy TAKIEJ cechy… W moim małżeństwie taki dar miał Diabli (i on widzi, że zamiast „iść w koszyczki” powinnam wymienić umywalkę na zabudowaną oraz zlikwidować „starożytną” nogę) i tę cechę ma po nim Łucja. W okresach gdy nic nie dochodziło musiał przynajmniej przesuwać meble, żeby była jakaś zmiana -> Łucja nieustannie chce przemalowywać swój pokój (był malowany chyba rok temu!), dodawać jakieś listwy świecące, przyklejać lustra albo wstawiać toaletki. Męczące to, ale w sumie przymiot rzadszy niż częstszy i cieszę się, że taką cechę MA!

<>
Drugi ważny, poranny news, to wybrałam się na parkruna! Oficjalnie, spotkania odwołane są do końca czerwca, LECZ odbywają się NIELEGALNE zgrupowania. Byłyśmy z Bibs 10 minut przed czasem i prawie nikogo nie było… Psa była niepocieszona, choć w sumie dobrze, bo kondycję mam po tych 3_miesiącach_BEZ_biegania tra-gi-czną! Żeby nie móc przebiec 5 km ciągiem?? Przerwy, kiedy przechodziłam do marszu miałam chyba cztery… Na usprawiedliwienie mogę powiedzieć, że gorąco i że Bibs się nawet położyła w rowie z wodą i że RÓWNIEŻ ledwo dała radę, ale FAKT jest TAKI, że się jednak zastałam…

