Laba

Wywiozłam dzieci do dziadków! Razem z pakietem ubranek do niedzieli, dostali serniczki, bo to nasze seryjne letnie ciasto. W lodówce są dwa kubełki twarogu w zapasie i co kilka dni robię kolejne. Bo są np. takie egzemplarze jak Łucja, których budulec ciała to owoce i ciasta… Jutro do nich pojadę, z kolejnym ciasteczkiem (tym razem zrobię takie z przepisu na budyniu, bo te przepisy dołączane do produktów zawsze wychodzą), a na razie mam czas wolny! Chciałam pójść do fryzjera, ale udało mi się zapisać dopiero na wtorek, więc pewnie zabiorę się za ogródek. Skoszę trawę, przewietrzę psie legowisko i podwiążę kilka krzewów. Przez te burzo-tornada wszystko jest poprzewracane… Btw. od dziadków przywiozłam naręcze piwonii bo w nocy im wszystkie połamało. Lutka ma zastawione wszystkie wazony, więc i mi się dostało do domu! 😀

Panny chcą, żebym przejrzała letnie buty i tworzę już siatę tych ZA małych, do przekazania DALEJ. Mizernie wyglądają letnie kolekcje w sklepach, ale jak za tydzień ruszą wyprzedaże, to będę wiedziała któremu co kupić. Chciałabym też wynaleźć sobie nowy serial i przejrzeć strony wydawnictw, bo skoro mam chwilę czasu, to powrzucam do schowka mojej księgarni kolejne propozycje…