-„Lontano”- kolejna b.dobra książka!
Byłam dziś rano w pszoku. PSZOK to punkt-selektywnej-zbiórki-odpadów-komunalnych, czyli coś czym może się pochwalić każdy powiat. Mieliśmy go bliżej, ten nowy jest sporo dalej, czynny tylko przez 2 h w tygodniu (?), ale za to jest naprawdę elegancki (jak na tego typu placówkę) i stary SEDES wywieziony!!! To bardzo dobra wiadomość, chociaż gdy go wytachałam z bagażnika to oczywiście wyrżnęłam się tą porcelanką w kolano. Siniaki robią mi się łatwo, a schodzą potem przez dwa tygodnie. W zimie mi to nie przeszkadza, ale latem muszę uważać
Towarzyszyła mi Łucja, bo chciała, żebyśmy potem podjechały do jednego sklepu po segregatory, na jej biurko. Podręczniki dzieci mają oddać dopiero na jesieni, część nauczycieli zadając zadania ZAZNACZA, żeby coś tam zrobili, a zeszyty będą im potrzebne we wrześniu, bo do tego wrócą. CZYLI coroczne czystki na biurkach, które zawsze robiłam latem (wywalanie starych zeszytów, ćwiczeń i kartkówek) się NIE odbędą. Jakby nie było segregatory SĄ, Łucja sobie już uporządkowała biurko, a razem z nimi do domu przyjechała WIELKA tęczowa torba, którą chcieliśmy MIEĆ już od ubiegłego roku!
Żeby nie było tak idealnie, Lilka NIE wzięła udziału w zajęciach, gdy mnie nie było. Motywacja w tych e-lekcjach TAK leci w dół, że jeśli nie stoję nad nimi to nic nie drgnie. Mieszko ma kolejny plakat do zrobienia, więc dobrze, że pada, to za chwilę będę przyciskać… Za to mamy truskawki! Pyszne są w tym roku. Zatrzymałam się koło gościa, a on do mnie mówi: Została mi ostatnia łubianka „Sylwii„. To jest wyjątkowa truskawka! Pani ja weźmie spróbować! Nie ma drugiej takiej odmiany!! I rzeczywiście jest niesamowita. Owoce ma wielkie, Łucja powiedziała, że jak grzebyki, pachnące i słodkie. Zrobiłam Mieszkowi truskawki z śmietaną w pucharku i zmieściły mi się TRZY sztuki!!! Liczyłam, że na obiad zrobię makaron z truskawkami, ale już ich właściwie nie ma, wiec to co JESZCZE jest schowam zaraz na sernik 🙂



