Zaniepokoiłem się o Twoją alabastrową skórę, Pani. Stanąłem tu, by mój tors, rzucał na Ciebie cień.

-„Wielka” na HBO, czyli historia o Katarzynie II. NIE oglądajcie tego. Nic tu się trzyma kupy, chronologia jest pomieszana, dworzanie lub niektórzy bojarzy bywają ciemnoskórzy, a Piotr III który był wyjątkowo paskudny, jest bardzo przystojny. Nie ma to sensu jako powieść historyczna, a jako luźna fantazja, jest po prostu słabe.

Czerwiec to taki ludny miesiąc. Przynajmniej u nas. Późno robi się ciemno, jest ciepło, zbliża się koniec roku, a wszyscy się jeszcze nie porozjeżdżali. Spacerowe grupki krążą cały dzień, ale pod wieczór to ruch już jest taki, że dwie ekipy rowerowe zmierzające na siebie z naprzeciwka, mają problem z ominięciem się w kroczącym ludzkim stadzie. Tegoroczne staycation zapowiada, że atmosfera się utrzyma dłużej, ale może trochę się rozluźni? Btw. oglądaliście ostatnio jakieś gazetki sklepowe? W jednej którą dostaję był cały folder o basenach ogrodowych. Ale to takich fest. Z jazzuzi, filtrami i z obudową z ratanu. U nas hitem tegorocznej wiosny są wielkie elektryczne grille. Raz po raz z któregoś ogródka leci kolejna fala zapachów… Jak te 18 lat temu się tu wprowadzałam byłam na drugich studiach. Bardzo tam byli fajni ludzie i szczerze mówiąc jak studiować to właśnie na drugich studiach. Po szkole wszyscy są jeszcze tacy skołowani i pierwsze studia to była taka bardziej szkoła. W tej ekipie z drugich studiów była dziewczyna, która akurat szukała z mężem mieszkania i namówiłam ją by przyjechali tu gdzie ja wybrałam. Przyjechali profesjonalnie, z rowerami, żeby obejrzeć okolicę. Iii?? I nie spodobało się jej. Wiesz, tu jest jak na wczasach. Jak w jakimś uzdrowisku… Brakuje tylko sznurków z praniem wiszących od domu do domu. Tak jest, ale można się do tego przyzwyczaić! Na okolicznych polach, starsze dzieciaki robią sobie pikniki w zbożu, a i zakochani raz po raz gdzieś między makami rozkładają koce. Rolnicy to mają zysk chyba wyłącznie na dotacjach, bo ugniatamy wszystko.

Dziś narwałam polnych kwiatków. Chabry (z poligonu?) i kaczeńce. Kolory papieskie. Niebieskie lubię ja, żółte Lutka. I taki mini -bukiet zawieziemy babci na obiad!

<><>

Wieczór. Idę z Łucją (poruszoną bo przed chwilą widziała w makach – nowy trend?- jakiś słynnych tik-tokerów) i z Bibi. Z naprzeciwka idą znajomi, którzy mają córki w klasie Łucji i Mieszka. Cała rodzina. Stanęliśmy i gadamy. O e-szkole, ocenach, wakacjach, jeżach i zeszło nam na koty. I tata tych dziewczynek mówi:

  • Do nas przychodzi jeden czarno-biały kocur. Jest cały czarny i ma taką białą koloratkę (czyli nie Klarens), więc nazywam go Ksiądz. I tak się do tego przyzwyczaiłem, że w ogóle o tym nie myślę. I gadam ostatnio z kumplem przez telefon i widzę, że stoi za oknem. Zawołałem żonę: Magda!!! Ksiądz przyszedł na kolację! I znajomy był w szoku 🙂