-„Za zamkniętymi drzwiami” – dobre! Niby wszystko już było, ale książką jest naprawdę wciągająca. Przygotowałam sobie (późno w nocy) okład na oczy, zaniosłam do łóżka i otworzyłam „na chwilę” jedną z nowych książek. Zanim się zorientowałam byłam na 120 stronie!
Do domowego zwierzyńca doszła kawka… Tzn. nie doszła, ale kręci się w pobliżu. Wiedziałam ją kilka dni temu. Tak mi się wydaje, że ją, bo ile może być kawek z przetrąconym skrzydłem w okolicy? Widziałam ją na sąsiedniej ulicy i wygląda na to, że wędrując ogródkami dotarła do nas. Skrzydło wygląda lepiej niż ostatnio, ale latać nie może. Podskakuje i tak unika niebezpieczeństw. Zaatakowała ją np. Bibi. Patrzyłam na nią skaczącą po ogródku i myślałam, czemu ten ptak się mnie nie boi i jest tak blisko? I pies nie zdzierżył i ruszył na nią. Myślałam, że odleci, a ona podskokami wskoczyła na gałęzie, krzew i siadła na płocie. To jedne z inteligentniejszych ptaków i pewnie dlatego przetrwała. Siedzi teraz na pustej działce u sąsiada. Wystawiłam miseczki z ptasimi frykasami i może z nich skorzysta?
<>
Jeżowe story. Bibi patrząca z wyrzutem na mnie i jeż rąbiący JEJ jedzenie.

<>
Słońce. Mieliśmy jechać na jakąś wycieczkę, ale… lekcje. Tylko Lilka poszła do koleżanki farbować ubrania. Chciałam dziś nałożyć krótkie spodenki, ale doszłam do wniosku, że świat nie jest gotowy na moje uda. Błąd. Gdy byłam w sklepie, po przysłowiowe bułki, to widziałam babkę, której uda były jeszcze mniej reprezentacyjne!. A nie było jej tak gorąco. Może jutro starczy mi odwagi? 🙂 Dostałam też meila z Gok-u, że wznawiają zajęcia na pianinie. Super! Niech chociaż to się do końca roku szkolnego odbędzie.
