Dzieciom

Zmieniałam sobie pościel kilka dni temu… Chciałam zmienić tylko prześcieradło, na które ciągle wskakuje Bibi, ale w końcu stwierdziłam, że zmienię całość. A potem spojrzałam na poduszkę Łucji, która jest cała w sierści Miaustry i też jej zmieniłam. A POTEM doszłam do wniosku, że wymienię też maluchom, żeby było synchronicznie… Tylko PÓŹNIEJ zaczęłam się zastanawiać dlaczego ja im zmieniam pościel? Bo przecież tak kompleksowo z wietrzeniem robię co dwa miesiące i Nowy Rok zawsze rozpoczynamy NOWĄ zmianą. A przecież chyba nie wymieniałam pod koniec kwietnia?? Wychodzi więc na to, że gdzieś uciekł mi cały miesiąc. A gdy wczoraj zrzucałam zdjęcia urodzinowe do folderu to poszły na KWIECIEŃ ’20. I też dużo później, przypadkiem to odkryłam, gdy zabrałam się za edycję. Straszne.

Dziś 1 czerwca, Dzień Dziecka, a ja czuję się jakby dopiero nadchodził maj. Miałam wczoraj taką rozmowę z Łucją:

  • Mamo, w moim Internecie piszą, że za wcześnie ściągamy maseczki.
  • To prawda. Wirus wcale nie jest przyklepany. Ogniska będą wybuchać jeszcze przez wiele miesięcy, a szpitale stale są pełne. Ale nie można tego przedłużać. Wydarzyło się tak wiele złych rzeczy, których nikt nie przewidział, że trzeba ratować to co mamy.
  • Nie lubię w nich chodzić.
  • Ja też nie. I jak wiesz, RACZEJ w nich NIE chodzimy. Tylko po sklepach. One zwiększają uczucie zagrożenia. Ale mam znajomą, która jest związana z branżą medyczną i kilka dni temu napisała taki apel, żeby uszanować wszystkich takich jak ona, którzy nawet po zniesieniu maseczek z nich nie zrezygnują. Bo ona jest na pierwszej linii i widzi jak wiele ona daje. Ale zobacz: leży nie tylko gospodarka z każdą jej dziedziną: turystyką, zakupami, kulturą, samochodami, ale ludzie przestają sobie z tym radzić. I najbardziej jest mi żal WAS. Dla 14-latka pół roku to szmat życia, a Wy jesteście jak skazańcy pochowani po domach.

Wieczorem jeszcze przeglądałam fotki z tego co się dzieje w Stanach. #GeorgeFloyd Gość stracił przez koronę pracę, dopuścił się do burdy w sklepie, zatrzymała go policja i przy zatrzymaniu go zabili. Zakładam, że przypadkiem, ale różnica w kolorach skóry i zrobił się rasowy dym i rozpoczęły zamieszki. Szturmują sklepy, szabrują i protestują. I to też jest efekt uboczny wirusa. Czytałam wczoraj wpis gościa, który obserwował otwarty plac zabaw. Wszystkie dzieci w maseczkach i jedno pojawiło się bez. I wszystkie w histerii przed nim uciekały. Dwa miesiące wystarczyły, żeby ludzie zaczęli się wszystkiego bać. Bać się siebie.

Tu macie linka do jednej galerii z tego co się dzieje w LA. Też na tych zdjęciach widać, że niektórzy noszą maseczki. W tej sytuacji one mogą pełnić funkcję kominiarek i przestępczego ukrycia twarzy.

Wszystkim więc dzieciom: dużym i małym, życzę żeby to wszystko się szybko skończyło. To rzeczywistość w jakiej NIKT nie chce być!