Dzień z plackami ziemniaczanymi

Żaden szał -> siedzimy dalej w podręcznikach. Przyszło mi do głowy, że musimy gdzieś jednak wyjść, bo takie ograniczenie ruchu dla nikogo nie jest dobre. Dopóki możemy to trzeba! Łucja akurat ma kobiece dni i daaawno nie czuła się podczas nich tak źle. Zapytałam się czy pamięta jak lekko przechodziła je w sanatorium, gdzie miała 7 h ćwiczeń dziennie. Pamiętała. Przy normalnym dniu, dzieciaki w szkole dużo się jednak przemieszają. Starsze dziewczyny zawsze stalkują jakiegoś chłopaka z równoległej klasy, a młodsze się ogólnie włóczą. Tym razem od tygodnia towarzystwo właściwie leży. Odrabia lekcje z laptopem leżąc w łóżku, czasem siada do biurka albo na jedzenie do stołu. Mieszkowi wypadł ząb, ale wyjaśniłam mu, że Zębuszka nie ma jak zrobić zakupów i dopiero jak otworzą sklepy coś mu przyniesie. No i weszłam na stronę piekarni, gdzie kupowałam kiedyś mieszanki do chleba, ale oni akurat mają górkę sprzedażową i czas wysyłki to minimum dwa tygodnie! :0

Mieszko wykonał pomoc matematyczną do szkoły. Właśnie się zorientowałam, że w tej górze meili od nauczycieli (spory tłok robią meile pokrzepiające od dyrekcji szkoły i psychologów) uciekł mi meil o zadanej przyrodzie dla Mieszka. Musimy jeszcze zrobić piramidę żywienia. Dobrze, że panny sobie tego Teamsa same pilnują!

I filmik z tego jak to liczydło działa:

<><>

A i jeszcze memy. Kwitną w najlepsze 🙂 Dziś ubawił mnie Tryptyk z rodziną królewską!