Zdalne

  • Mamo, dlaczego jak chodzę do szkoły to mam taką fatalną cerę, a teraz mam taką doskonałą?
  • Jak myślisz, Łucja?
  • Stres, nerwy?
  • Dobrze by było, ale jednak nie. Inny pomysł?

Lila się wtrąciła:

  • Bo nie jesz teraz śmieciowego żarcia, Łucja.
  • Lila ma chyba rację. Nie chodzisz po szkole do sklepu po czipsy i inne chemiczne wynalazki.

NIE przytyjemy. Zabawne memy „przed i po” kwarantannie nam NIE grożą. Je się mniej i o ile ktoś nie ma restauracyjnych zapasów na kilka lat, to szał kulinarny nas nie ogarnie, bo zawsze czegoś w domu brakuje (by wytestować nowy przepis). Gdy KIEDYŚ jeździłam na zakupy do piekarni, to kupowałam: wielki długi chleb, 3 rogaliki i dwie słodkie bułeczki. Potem przechodziłam do drugiej piekarni, gdzie mają dobre słodkie i tam kupowałam: wielką chałkę, ciasto cytrynowe i trzy polukrowane oponki. Ciast teraz NIE ma. Bo nie wiem co, ale NIE ma! Rogalików też NIE. Kupuję wiec TYLKO ten chleb. Btw. czy wiecie, że najczęściej wyszukiwanym hasłem w guglu jest: Jak zrobić chleb? Kolejne to: Jak zrobić alkohol? Nie zginiemy jako naród 😉

<><>

Wywiozłam dzieci do dziadków. ZNOWU. Tym razem do środy. Ostatnim razem dziadek robił im zajęcia z logiki. Poszło chyba średnio, ale fajnie, że takie coś wymyślił! Odrobiliśmy zadane lekcje, już schodzą co prawda kolejne, ale czas wykonana mamy DO czwartku, więc będziemy robić jak wrócą! Dwa dni temu Liliana miała zadanie domowe z Excela… Wymyślić i zrobić kalkulację szkolnej wycieczki. Ilość osób, cena, wyżywienie, dojazd, bilety wstępu. A potem JESZCZE stworzyć 10-osobową grupę, która robiła skoki w dal i utworzyć słupki z wynikami. NIE umiałam jej pomóc. Excel jest tym programem z którego nigdy nie korzystałam. Co innego gdy obie miały zadane prezentacje z biologii, bo Power Point uwielbiałam. W obu przypadkach poradziły sobie jednak beze mnie, douczając się z jutuba. Albo miała Łucja problem z fizyką… Ułożyć autorskie zadanie o przyspieszeniu i rozpisać wzór. Na szczęście w sobotę był ich tata i w tym pomógł. Duże uff, bo ONA już żaliła się, czy JA nie mogę się związać z jakimś fizykiem?

Tymczasem gdy Łucja odrabiała z Mieszkiem angielskim ja zrobiłam dwie prace z Lilką. Na angielski plakat o chorobach i zdrowiu (okazało się, że nie mamy materiałów medycznych, więc pocięłam pudełka po lekarstwach) i na polski lapbooka o „Szatanie z siódmej klasy”. Zdjęcia i filmik (zakładki z lapbooka) przesłane zostały meilem nauczycielom.

Panna taka napuszona, bo siedzi w dwóch bluzach 🙂 Na strychu, gdzie mamy strefę prac plastycznych mocno ciągnie przez szczeliny.

I to już lektura z polskiego:

I filmik. Czyta Łucja, Lila kręci, ja czasem pokazuję i raz coś tam podpowiadam: