Utopiliście Marzannę w tym roku? Pewnie, nie? Ja siadłam do gugiel mapy i znalazłam rzekę na poranny psi spacer. Niby nie dużą, ale ważną (nawet poeci o niej pisali)…I bardzo długą! Taką co wpada do innej rzeki, a ta inna wpada do TEJ ważnej rzeki.
Utopiliśmy więc Marzannę ZA Was! 🙂 Dzień Wagarowicza w tym NIE wyszedł, ale Hasta La Vista, zimo, czemu nie? 😀 A no, tak… Bibi chciała ją uratować… Na szczęście chwilę później znalazła patyk marzeń! Btw. Marzanna była eko ->żadnych plastików: tylko bawełna, patyki, lniany sznurek i bibuła!



GOTOWI? RZUT!!!




<><>
Chleb mi wyszedł zjadalny. Nie specjalnie urósł, jest trochę mało słony, ale ma piękny zapach 🙂 Znaczy się cdn!
