Piekarskie powitanie wiosny

Rozwija się nam lokalna aktywność piekarska. Zaczęło się od info z jednej piekarni, która rozdawała małe pojemniczki z zakwasem, dla wszystkich, którzy chcą przeżyć kwarantannę na dobrym glutenie. 50 pojemniczków rozeszło się w godzinę (było to wystawione na małej ławeczce przed wejściem), no ale idea poszła dalej… Mnie postanowiła uszczęśliwić sąsiadka, która piekła kiedyś ciasta na zamówienia i postawiła mi swój zakwas przed drzwiami, a potem napisała mi wiadomość. I że przyśle mi zaraz dobry przepis, tylko nie ma mojego meila…

No więc PIEKĘ. Dokupiłam mąk, rozmnożyłam zakwas, zagniotłam i się robi!!!. Jutro dam znać jaki efekt 🙂 No a międzyczasie robimy lekcje. Sporo ich. Jedna moja znajoma nauczycielka dobrze to nazwała, że do tej pory edukacja była w XIX wieku, a teraz muszą się przestawić na XXI. Działa to wszystko dość chaotycznie i może dlatego, ze jest ich trójka, to mam wrażenie, ze od rana do nocy się uczymy. Mieszko dziś odrabiał polski. Mieli taki duży temat o tym jak się żyło sto lat temu. Oglądał jakieś filmiki, coś tam uzupełniał, a potem musiał napisać JAKI zawód chciał by wykonywać gdyby żył 100 lat temu. I UZASADNIĆ!