W przededniu ósmego

  • Justynka, przyjechał mój tata i Cię zastawił. Gdybyś chciała wyjść do zadzwoń to przeparkuję szybko- wieczorem sąsiad zapukał do drzwi, bo przyjechali jego rodzice.
  • Spoko. Nigdzie nie wychodzę.
  • Zapomniałem, że masz psa!
  • No właśnie, miałam Was pytać, czy nie przeszkadza, że on szczeka.
  • Nie… Ale psy naszej sąsiadki to bardzo szczekają. A nie przeszkadza Ci, że młody gra na gitarze?
  • Nie.

Wg mnie to nie psy ich sąsiadki, lecz Bibi tak daje. Ona w nocy MUSI wyjść (0:58 i 6 rano) do tego naszego mikro-ogródka. Robi pętlę ujadając i wpada do domu. Ale skoro się nie skarżą, nie będę się upierać, że to jednak MÓJ pies. Ich syn gra za to na gitarze podpiętej do jakiegoś potężnego wzmacniacza (ale to jest max 30 minut dziennie).

Natomiast miałam potem akcję z Miaustrą. Nie mogłam jej znaleźć. A ona ma paskudny nawyk wsiadania do aut. Albo NA auta. Kiedyś już z nią kawałek pojechałam i zorientowałam się dopiero gdy wyjechałam ZA bramę osiedla i ona zeskoczyła! Gdyby zeskoczyła z przodu bym ją rozjechała, ale skoczyła do tyłu. A wczoraj gdy odwoziłam Mieszka na pianino, nie chciała zejść z dachu. Przechodziłam od boku do boku i ją zganiałam. Jak byłam po przekątnej od kierownicy auto zaczęło się staczać do przodu. Błyskawicznie obiegłam, wskoczyłam do środka i zaciągnęłam ręczny. Auto stanęło kilka centymetrów od samochodu moich nowych sąsiadów. Uff… Nieważne. Wyjeżdżali w nocy ci rodzice drugiego sąsiada i było takie zamieszanie. Oni chodzą, gadają, pokrzykują, coś im się przypomina i otwierają drzwi, no i zaczęłam się stresować, że Miaustra im wlazła do auta i odjechała z nimi… Ockną się gdzieś daleko, a ona wyskoczy na jakiejś stacji benzynowej. NIE mogłam jej znaleźć całą noc. Budziłam się, wychodziłam przed dom, a ona rano wyszła z pokoju dziewczyn 🙂 Opowiadałam to przy śniadaniu Mieszkowi:

  • Tak sobie pomyślałam, że ona MOŻE do nas trafiła, nie dlatego, że ją ktoś podrzucił, tylko dlatego, że komuś wsiadła do auta! Chociaż to nie pokrywa się z faktem, że ona była kotką domową, która NIE wychodziła.
  • Ale ma czipa, więc my jesteśmy jej ludźmi.
  • Całe szczęście. Lecz gdyby ktoś tego nie sprawdził, to mogła by snuć się i zostać bezdomnym kotem… Zdałam sobie sprawę, dziś w nocy, że po zdradzie Klarensa, to ONA jest moim ukochanym kotem! I nie powiedziałam jej tego!
  • Jakiej zdradzie Klarensa?
  • No, że on ma cztery domy.
  • TO jest zdrada?

<><>

Weekend pęka nam w szwach. Oferta na 8 marca jest tak zróżnicowana, że nie wiadomo co wybrać! Będziemy więc próbować wszystkiego. No i na poranne bieganie jutro nie idę, chociaż wszystkie biegające dziewczyny dostaną kwiaty, bo plan jest inny. Kwiaty natomiast kupiłam sobie SAMA! Żonkile, na niedzielę będą akurat w sam raz. Panny ze szkoły przyniosą pewnie tulipany!