Naszym tegorocznym hitem jedzeniowym jest na razie tapioka! Rozpoczęliśmy ją na Chiński Nowy Rok i co kilka dni kolejna porcja tapioki z mlekiem kokosowym i owocami schodzi! Przy okazji odkryłam, że ważne jest mleko kokosowe, bo ono MOŻE mieć bardzo różny smak. Przedwczoraj chciałam sobie uprościć sprawę i kupiłam owoce w puszcze. Zły pomysł, bo panny od razu dostały uczulenia – one jednak i E, i konserwanty to już na zapach wyczuwają… Kazałam założyć golfiki do szkoły, żeby nie było widać wysypki na dekolcie 🙂 i mam nadzieję, że dziś wieczorem będzie już lepiej. W szkole na fazie popularności tematu mydła (ja w domu MAM, ale rzeczywiście ludzie kupują po kilka opakowań – widziałam wczoraj w sklepie!) są natomiast warsztaty mydlane! Na przerwach można podejść na świetlicę i zrobić mydełko 🙂 Mam już waniliowe, w kształcie gałki lodów :))
<>
- Mamo, Pablo jeszcze nikogo nie zaprosił na bal – nowy crush Łucji jest z ósmej klasy i ma ksywę Pablo.
- Łucz, Ty z nim nie idziesz, żebyś miała jasność. Ja nie będę sukienki kupować.
- Wiem… Tak po prostu mówię.
- Zresztą ośmioklasiści zapraszają ośmioklasistki. Chyba, że weźmiesz, którąś moją sukienkę?
- Fuj. :))
<><>
Ogarnięty ogródek! Jest cały czas ruina, ale zebrałam wszystkie kupy, wygarnęłam worek starych liści i gałązek (pierwsze zielone odbierają dopiero w kwietniu). W doły wykopane przez Bibi wysypałam ziemię i resztkę kory. Wysiana trawa, a na odżywce do trawników, która wsiąka w ziemię od soboty, powinna szybko zacząć rosnąć! Odpuszczam w tym roku kępy kwiatowe dopóki Bibek nie zrobi się TROCHĘ stateczniejsza. Na razie wszystko WYKOPUJE…

