Jest taki dzień! Taki dzień jest RAZ!

Aż przejrzałam sobie co też się działo we wcześniejszych PRZESTĘPNYCH! Cztery lata temu przeżywałam, że Leo dostał Oscara, a osiem lat temu myślami byłam wciąż przy operacji na uszy Liliany (która była dwa tygodnie wcześniej). A jeszcze wcześniej byłam chwilę przed narodzinami Lilki 🙂

ZA nami długi luty ciepłej zimy… Drewna nie kupiłam i kominek rozpalałam może trzykrotnie z resztek z poprzedniego sezonu. Jutro już teoretycznie wiosna, więc mogę sobie spojrzeć do tyłu na te trzy miesiące. Bardzo dużo podróżowaliśmy. Właściwie to nie przypominam sobie kiedy ostatnio mieliśmy taki okres, że w ciągu trzech miesięcy udało się zrobić aż DWIE TAKIE wyprawy (Kolonia i Berlin). Sylwester minął statecznie, ale może i dobrze, bo tak to wszystko gna, że odrobina spokoju była nam potrzebna. UDAŁY się nam, aż dwie teatralne wyprawy (z Lilką i z Łucją). Dużo czytaliśmy i odwiedziliśmy sporo wystaw. Smutnym momentem była utrata kotki dziadków, którą potrąciło auto. Rok wcześniej im ją zawiozłam, ona u dziadków się okociła, jedno z kociąt było przez auto potrącone, a pół roku później zginęła również ta kotka 😦 Ściągajmy nogę z gazu jak jedziemy przez zabudowania!!! No a ostatnie dwa tygodnie to narastająca obsesja przed wirusem. Moim zdaniem (CHOĆ może się mylę) to niepotrzebna histeria, bo z mojego zawodowego doświadczenia wiem, że to LĘKI zawsze się dobrze sprzedawało… To, że Włochy są zamknięte, bo zwykła grypa, która ma się dobrze, przez ciepłą mokrą zimę postanowiła zaatakować, to że zamyka się imprezy masowe (ostatnio Katowice), oraz to, że moskiewski urzędnik wydał rozporządzenie, by uśpić wszystkie bezdomne psy i koty, bo mogą być nosicielami, oznacza jedynie, że paranoja wymknęła się spod kontroli. Zgadzam się, że może nadejść wirus, który nas zdziesiątkuję i że będzie to mutacja czegoś co już znamy, ale czy to jest to? Nie wiem. Wiem, że warto o siebie dbać. ZAWSZE.

  • Kraj – Niemcy. Wszyscy wokół chcą te Niemcy eksplorować. Dziś rozmawiałam ze znajomą na parkrunie i ona szykuje się na 10 dniową wyprawę pociągiem do Niemiec. Genialne! Tylko, że latem. Od miasta do miasta. Zima była nieśnieżna i sporo naszych znajomych na ferie wybrało europejskie stolice. Było kilkoro z opcją większej egzotyki i najbardziej zazdroszczę znajomej, która z dziećmi pojechała na trekking po wodospadach w Wietnamie. To jakiś kosmos, że jej dwójka (13 i 10) zjeżdżała na uprzęży i w kaskach w dół takiej wodnej ściany.
  • Słowo -prokrastynacja. Dawno nie było tak długiego i trudnego SŁOWA w TAK powszechnym użyciu. Właściwie zastosowała go każda z publicznych osób, które obserwuję. Obejrzałam też wykład o tym jak z tym walczyć, bo oznacza ONO odkładanie i przekładanie czegoś na później.
  • Zagrożenia – korona może być jedna, ale pamiętajmy, że tej zimy płonęła też Australia.
  • Buty – półkozaki, glany, wyższe trapery. Chyba nie miałyśmy z dziewczynami takiego butowego monolitu nigdy wcześniej!!! Wszystkie mamy takie same, choć w różnych kolorach, buty!
  • Serial – trochę zamieszania narobił pod koniec roku „Wiedźmin”, Łucji (bo ona jest netflixowa) podobał się „Lock&Key”, a mi wyjątkowo pasuje „Outsider”. Zima to w ogóle wysyp dobrych seriali. „Genialna przyjaciółka” i „Babylon Berlin” też są doskonałe!
  • Kataklizmy – Mieszko miał raz zszywaną głowę, Łucja zalała swój telefon, a Bibson się czymś struła i miała cieczkę. I były to właściwie jedyne zakłócające porządek rzeczy wydarzenia!
  • ROZRYWKA – to nie jest nowy trend, ale taki który omijamy, chociaż trochę nam się marzy… Koncerty! Odpadają głównie ze względu na koszty, ale świat koleżanek dziewczynek bierze w tym dość czynny udział. Np. spora grupka dotarła tej zimy na koncert Disco Marka (czyli Kruszwila) do Poznania. Jest panna, która szykuje się na letni koncert BTS w Berlinie. To nie są tanie imprezy, ale powiedziałam Łucji, która mnie o to zapytała, że ogranicza ją wiek (niech ma te 16-ście) i wtedy ją puszczę. Samą. Do Berlina chętniej niż jakiś koncert u nas. Akurat odbiorcami K-popu są głównie nastolatki, a ich koncerty to wielkie multimedialne widowiska. Temat z pewnością będzie wracał.

<>

W kategorii do domu doszedł KUBEK. Wiem, że to mało, tym bardziej, że to właściwie owoc z CAŁEJ zimy, no ale jakoś tak wyszło… Kubek jest duży i jest niefunkcjonalny. Piękny jest obrazek -> ja, książka i kubek parującej herbaty, ale mam tak chłodno w domu, że herbata robi się zimna, zanim ją wypiję 😀 Niemniej jednak pamiętam go w cenie pierwotnej i jak odkryłam jak bardzo mi go przecenili to sobie kupiłam 🙂

To my z Lilką z rzeczonym kubkiem w wersji #jesieniara. Ups: #zimiara 😀