Gdybyś była morzem, ja byłbym plażą, a gdybyś wciąż była morzem byłbym rybą i pływał w Tobie. Gdybyś była morzem, ja byłbym solą.

Glorii Bell jakoś specjalnie nie będę Wam polecać, bo w sumie jest dość smutny film, o kobiecie, która nieustannie wierzy, że coś się zmieni i się UDA (btw. kiedyś o tym filmie pisałam). Punktem krytycznym jest moment, gdy po totalnej katastrofie dzwoni, o trzeciej w nocy, z Vegas do swojej mamy. Dodajmy, że bohaterka jest po 50, jej dorosłe dzieci mają już dzieci, a ona robi wrażenie poukładanej kobiety sukcesu. W sumie to i tak dobrze, że nie dzwoni do ex-męża… Niemniej jednak jest TAM kilka przyjemnych momentów, np. gdy jest u kosmetyczki. Dobrze się znają i podczas depilacji bikini rozmawiają o różnych rzeczach… Gloria skarży się, że ciągle przychodzi do niej kot sąsiadów. I nie wiadomo którędy wchodzi!!?! A kosmetyczka opowiada jej na to biblijną historię o kocie… Jak wiecie, wersji Biblii jest bardzo wiele, więc w którejś z pewnością TAK jest:

Noe gromadził zwierzęta na swoją Arkę… Rozmnożyły mu się myszy, które wyjadały zapasy żywności zgromadzone na podróż i Noe poszedł po poradę do Boga. Ten mu powiedział: Idź do lwa oraz uderz go 2 razy w głowę. I Noe tak zrobił. Lew wtedy kichnął, a z dziurek w nosie wypadły mu dwa koty, które pokonały myszy. W ten sposób koty ocaliły ludzkość i mogą ocalić każdego człowieka. Jak dla mnie w tej przypowieści jest jeszcze jedno dno: prawidłowa liczba kotów zaczyna się od dwóch 😀

Druga fajna scena, to gdy bohaterowie czytają sobie wiersz. To chyba jeden z ładniejszych wierszy miłosnych jakie znam. Nie znalazłam go po Polsku, co więcej wersja angielska została przetłumaczona przez SAMEGO autora z hiszpańskiego wyłącznie na potrzeby filmu. To chilijski poeta Claudio Bertoni i jego wiersz z 1946 roku – „ Dla mojej młodej przyjaciółki, która próbowała sobie odebrać życie” („Para Una Joven Amiga Que Intento Quitarse La Vida). Fragment tego wiersza wrzuciłam Wam do tytułu wpisu, a niżej wklejam wersje anglojęzyczną:

I’d like to be a nest if you were a little bird.
I’d like to be a scarf if you were a neck and were cold.
If you were music, I’d be an ear.
If you were water, I’d be a glass.
If you were light, I’d be an eye.
If you were a foot, I’d be a sock.
If you were the sea, I’d be a beach.
And if you were still the sea, I’d be a fish,
and I’d swim in you.
And if you were the sea, I’d be salt.
And if I were salt, you’d be lettuce,
an avocado or at least a fried egg.
And if you were a fried egg,
I ‚d be a piece of bread.
And if I were a piece of bread,
you’d be butter or jam.
If you were jam,
I’d be the peach in the jam.
If I were a peach,
you’d be a tree.
And if you were a tree,
I’d be your sap…
and I’d course through your arms like blood.
And if I were blood,
I’d live in your heart.

<><>

Wrzucę Wam Łucję. Czapkę Billy Eilish panna zamówiła sobie z Alika i używa jej do PRZYKLEPYWANIA włosów o poranku 🙂