–Oscar Wilde

Byłam kiedyś z dziadkami na wystawie o polskiej scenografii kulturalnej i politycznej. Jak tworzono i jak tworzy się scenę? Bardzo to było ciekawe, a w którymś momencie oprowadzający nas kurator powiedział: Proszę iść koniecznie na Dziady. Jeśli gdzieś będą wystawiane. To naprawdę doskonała sztuka!
Wróciłam do domu i zaczęłam kombinować… W sumie to z Lilką byłam na musicalu, z Mieszkiem też coś wymyślę (wymyśliłam planetarium i wystawę z klockami), ale może pójść z Łucją do teatru? Rozpoczęłam przegląd i Dziadów nie znalazłam… Znalazłam Chłopów, ale szukałam dalej. I wytypowałam kilka sztuk, z których Łucja wybrała TRZY. Wcale nie było to łatwe. Nie chciałam iść na spektakl dla dzieci, bo tak naprawdę CAŁA trójka, jest już na to za duża. A przedstawienia dla dorosłych mają limity wiekowe! Od 16 lat, rzadziej od 12-stu. Dwa odpadły, bo akurat są niewystawiane, wiec został jeden. Napisałam tylko meila, czy zostanę wpuszczona z córką, bo ona nie ma 16 lat, ale idzie za mną. Odpisano mi, że będą się pojawiać wyroby tytoniowe i będą niecenzuralne słowa, ale to wszystko.
Spektakl, który wybrałyśmy (pannę na jeden wieczór sobie pożyczyłam od taty) był WSPANIAŁY. To była opowieść o byciu sobą. O Charlim, spadkobiercu podupadającej fabryki obuwia i Loli, czyli mężczyźnie, którzy dobrze czuje się jako kobieta i pomaga mu w stworzeniu butów dla Draq Queens. Role transów wykonywali oczywiście mężczyźni przebrani za kobiety. Na gigantycznych obcasach, bez bioder, talii i pośladków 🙂 Doskonale trafiłyśmy z terminem. Lola próbowała się zapiąć w sukienkę i nie dała rady i powiedziała: JUTRO nie ZJEM ani jednego PĄCZKA!!! Było mnóstwo brokatu i konfetti strzelającego ze sceny (a tak się bałam, że kolejny karnawał przeleciał mi bez elementów połyskujących 🙂 Cudowna była też interakcja z widzami. Jest scena walki bokserskiej, bo fabryczny homofob Donek wyzywa Lolę. A Lola miała ojca boksera i kilka walk bokserskich stoczyła. Jest więc ring i walka w stylu wrestling. Lecz zanim do niej doszło, zawodnicy na ring wbiegają z widowni.
Czy będziemy gdzieś jeszcze iść? Na pewno! Bardzo nam się obu podobało, chociaż źle wymierzyłam czas dotarcia -> po zaparkowaniu biegłyśmy i byłyśmy absolutnie na styk, co Łucja bardzo przeżywała. No i podobnie jak Lilka, panna nie wiedziała, że na koniec udanej sztuki, widzowie przy klaskaniu wstają. Lilka to była tak przerażona, gdy ja wstałam, że powiedziała: Mamo, NIE. Bo bała się, że ja chcę coś odwalić 🙂 Łucja miała do mnie więcej zaufania, ale też ją trochę stresowałam :)))
