Dzień kota!

Ładnie gdzieś dziś wyczytałam, ze wielu pisarzy i poetów próbowało ten koci fenomen uchwycić. Bo dla każdego kociarza jest jasne, że kot jest fenomenem a nie bytem… Net zalały zdjęcia kociaków (spora grupa) oraz (mniejsza) świętujących rocznicę pierwszego wejścia Polaków na Mount Everest ->równo 40 lat temu. My tymczasem zaczynamy drugi tydzień ferii! Chciałam być fit i wykupić sobie karnet open na siłowni, ale akurat modernizują flotę urządzeń do ćwiczeń i jest zamknięta :/ Mamy więc w planach jedno wydarzenie kulturalne, może kino, a może łyżwy? Ja rano miałam odczulanie, więc w ciągu godziny mnie pewnie zetnie i będę musiała sobie uciąć półgodzinną drzemkę. Panna najstarsza chce się uczyć, a środkowa ma lekturę do przeczytania („Szatan z siódmej klasy” – Łucja rok temu nie dała rady, więc tym razem też czarno to widzę, chociaż książkę z biblioteki JUŻ mamy!). Ach, no i rozpoczęliśmy badanie terenowe przed jednym z ważniejszych świąt w roku, czyli TŁUSTYM czwartkiem! Byliśmy już w cukierniach, które prowadzą „pączkowe rankingi”, a nawet dotarliśmy tam, gdzie podobno są najlepsze EKLERKI…

<><>

Rano przyszła informacja, że Łucja zdobyła drugie miejsce konkursie plastycznym o rozliczaniu pita i jest to doskonała wiadomość! Szczerze, to z całej trójki WYGRANA się przyda Łucji najbardziej, chociaż za najciekawszą uważam pracę Lilki (ale w jej grupie wiekowej, była największa konkurencja). Bo: Mieszko nie ma ocen, Lila oddawała pracę na technice, z której i tak ma szóstkę, a Łucja w ramach zajęć z plastyki. No a na tej plastyce tak różnie jej idzie i za panią nie przepada. A tutaj, proszę, drugie miejsce! Ona co prawda żyje akurat tym, że jeden chłopak napisał, jej, że ma FAJNE włosy (uprzedzając wcześniej: Uwaga to będzie Cringe – dokładnie tym rysunkiem co niżej), lecz nie dziwię się jej, bo te pierwsze komplementy roztrząsa się długo 😀