–Genialna przyjaciółka, s01e01

Pobiegałam i ruszam z porządkami! DOM to taki wynalazek, że nawet jeśli w nim nie mieszkasz to i tak się brudzi. Wszędzie są okruszki i kurz. Pralka za pralką się kręci, a prasowanie robię przy przecudownym serialu, który wisiał w ulubionych od dawna jest to naprawdę piękna historia. Ustawiłam sobie tylko, żeby mi leciał po włosku z napisami 🙂
<><>

Zamykając temat wyjazdu dwa ostatnie słowa o Berlinie. Po pierwsze podobał nam się bardziej wschodni niż zachodni. We wschodnim mieszkaliśmy!. Jeśli oglądaliście Odpowiednika, to różnica jest jak pomiędzy naszym a ICH światem. Wschodni jest pusty, zachodni jest tłoczny i hałaśliwy. W zachodnim w godzinach lunchu nie wciśniesz się na kawę nigdzie, we wschodnim w miejscach tuż przy metrze możesz wybierać stoliki. Obok naszego lokum była knajpa. Tam były „domowe pancake” i nazwę czytałam jako Moloko. Miałam skojarzenie- Maloko, „Time is now”, ale gdy weszliśmy okazało się, że to rosyjskie „małako”, bo wszędzie są puszki zagęszczonym mleku, a na półce jest włączony telewizor z „niemym”, pasiastym ekranem. Ogromna ilość osób w Berlinie jeździ na rowerach. Nie ma korków, a ulice są puste. Łucję uderzyło, że KAŻDY mur jest popisany graffiti i że mężczyźni noszą dzieci w chustach. TO prawda, nie widziałam kobiet chustujących, a mężczyzn sporo. No i ojcowie z dziećmi to standard. U nas jednak z przedszkoli i szkół odbierają głównie matki, a tam na odwrót.
Nasz nocleg mieliśmy w dużym mieszkaniu. Wchodziło się w bramę, tam była recepcja hostelu dla backpackersów (to my 🙂 i dostawaliśmy klucz. Potem przechodziliśmy przez mały dziedziniec i na pierwszym piętrze środkowe drzwi były nasze. Ktoś tam kiedyś mieszkał, ale ten wschodni Berlin szybko opustoszał. Sufit mieliśmy na wysokości powyżej 4 m. Dwa wielkie pokoje, jadalnia, kuchnia i łazienka. Pierwszej nocy razem spaliśmy w wielkim łóżku, drugiej ja rozłożyłam się na innym, a trzeciej przylazł do mnie Mieszko. Fajnie, że nie było telewizora. Nie było go też w Kolonii i nie rozumiem, dlaczego standard każdego pokoju w Polsce wymaga telewizora. Generujemy te tony elektrośmieci zupełnie niepotrzebnie. Mieliśmy książki, a wieczorami robiliśmy podsumowania dnia i kładliśmy się wcześniej spać. Berlin wygląda na łatwy do życia i poruszania się po nim. Beznapinkowy i spokojny. Ach, no i cała masa ludzi czyta książki. W komunikacji miejskiej i w barach. Siedzą albo z laptopem, albo z książką. Extra!


Wyżej pustawe wybrzeże wschodniego Berlina, a niżej nasze lokum:



I piąteczka z misiem!

