-MLH
Miałam przez kilka dni nerw… Przy rocznym rozliczeniu okazało się, że chyba czegoś tam z kwietnia nie uwzględniłam. Gdyby okazało się to prawdą, czekała by mnie jakaś astronomiczna kara. Zanim to wszystko się powyjaśniało (na szczęście otaczają mnie ludzie, którzy myślą) sprawdzałam różne rzeczy. I weszłam np. na mój firmowy rachunek gdzie sprawdziłam ILE z niego przelałam na moje prywatne konto, do którego mam karty i z którego robię wszystkie opłaty oprócz zusu. I okazało się, że w ubiegłym roku COŚ jednak zarobiłam! Nie dużo, ale żyłam w głębokim przeświadczeniu, że nic mi nie przybywa 🙂 I poczułam się z tym wspaniale. Coś w stylu banknot znaleziony w ubiegłorocznej kurtce!
W bardzo dobrym nastroju zaczęłam więc weekend BEZ dzieci! Okazało się jednak, że Mieszko jest NIE-najzdrowszy i BY nie pozarażał rodzeństwa warto ich rozdzielić… Mam więc zasmarkanego królewicza, którego wyciągnęłam na wycieczkę do planetarium! Siedział od rana z nosem w telefonie i pomyślałam, że przewietrzenie dobrze mu zrobi! I chyba pomogło 😀 Jakby nie było mam dla Was planetaryjnego TIPA, czyli podpowiedź. To była nasza któraś tam już wyprawa, ale pierwsza na „pokaz na żywo”. Czyli TAKI, gdzie pracownik planetarium opowiada o tym co się dzieje w kopule. I ZDECYDOWANIE jest to najlepsze możliwe rozwiązanie. Na wcześniejszych wyjściach przysypiałam, a tym razem podobało mi się bardzo. Było o gwiazdozbiorach i konstelacjach. No i dziewczynom się chyba nie przyznamy, chociaż oglądanie gwiazd, to podobnie jak klocki, pasja GŁÓWNIE Mieszka!

<><>
Natomiast mieliśmy lokalną awarię prądu. Chciałam Mieszkowi zrobić kaszę, a tu cały kwartał pociemniał. Wyły alarmy i zapadła ciemność. Wykombinowaliśmy więc z Mieszkiem, że idziemy się kąpać. Info od dostawcy energii było takie, że włączą dopiero o 23-ciej. Zapaliłam więc świeczki i dopóki w termie dużo wrzątku rozpoczęliśmy KĄPIELE. I jak zapewne się domyślacie, gdy się rozciągnęłam to włączyli!!! Olałabym to oślepiające światło (bo przecież jak każdy normalny człowiek wchodząc do łazienki ZAPALIŁAM światło) zamykając mocno oczy, ale przypomniała mi się ta KASZA na kuchence i musiałam wyjść :((
