Ależ tu u Państwa rześko!

ksiądz po kolędzie 🙂 Bo był wczoraj. RZEŚKO?? My tu od 15-stej paliliśmy w kominku!

Pamiętacie, że na jesieni byłam u alergologa? Dziś byłam na kolejnej wizycie, zrobiłam KOLEJNE testy i od 2-go stycznia zaczynam kurację. Hip-hip! Doczekać się nie mogę wiosny, kiedy będę normalnie funkcjonować. Taka ciekawostka… Dzisiejsze testy były na domowe alergeny. NIE mam uczulenie na koty, króliki i świnki morskie. Mam za to na kurz. I mam unikać. I to jest dopiero zabawne 🙂 Aaale, wyobraźcie sobie, że przy alergii na kurz wskazany jest chłód i wietrzenie pościeli na mrozie. Robię to. I mam w domu CHŁODNO. Czyli rzeczywiście wszystkie cechy mojego domu są dla mnie DOBRE :))

Mam już Łucję (do drugiego stycznia), mam KARPIE dla dziadków (wyobraźcie sobie, że w ich okolicy w sklepach JUŻ nie ma) i różę B. na ławie. Prezenty będę pakować jutro, jak wywiozę dzieci do dziadków i wtedy też zabiorę się za kolejne podejście do tatara ze śledzia… Kupiłam też Mieszkowi buty zimowe, bo śmigał w jesiennych. Korciło mnie, żeby zaczekać do wyprzedaży, bo to za kilka dni, ale jak sypnie śniegiem to mi się znowu przeziębi :/

Łosoś, halibut i sola

  • Lila, czy idziesz do Mai, robić ten projekt z biologii?
  • Nie. Pokłóciłyśmy się. Tzn. Maja się obraziła.
  • O co?
  • Bo poszłam na chór z Olą.
  • Dlaczego?
  • Bo jestem podobna do Ciebie. Jak z kimś rozmawiam to idę tam gdzie on.
  • Ja tak się NIE zachowuję.
  • Zachowujesz. A potem mówisz: Tak wyszło. I ja zrobiłam tak samo.

<>

Wczoraj do sąsiada przyjechał gość Z JAJAMI i ten wziął tuzin tych kwadratowych wydmuszek. Ile jest jajek w takiej wydmuszce? 50? 60? Ciasta to będą chyba piec na jakąś charytatywną Wigilię, bo jak TO inaczej zużyć???!!?

I ja zrobiłam dziś zakupy. Stałam potem do kasy, a w kasie siedziała mama jednej koleżanki Lili. No i tak gadałyśmy ponad taśmą, bo babka przede mną zrobiła DUUUUUŻE zakupy. O świętach, o tym, że ona piecze pierniczki (ja powiedziałam, że ja robię sernik z pomarańczami i zupę rybną, co tłumaczyło MOJE zakupy), no i mówię, że widziałam jej syna i że jest duży i że:

  • W ogóle nie wygląda jak nastolatek. Ale chyba fajny chłopak?
  • Teraz ma korepetycje, bo jest w trzeciej klasie gimnazjum. A chce iść do szkoły wojskowej.
  • Super. Bardzo fajny pomysł i niesamowite, że wie co chce. Zresztą wiesz… Za mundurem panny sznurem.
  • One już sznurem.
  • Taki chłopak, to co się dziwisz?
  • A jak się urodził… to dwa kilo ważył.
  • I urósł 😀

Bardzo to fajna sytuacja. Mam wrażenie, że MOJE pokolenie było takie bezwolne. Gdzie ci rodzice pchnęli to tam się szło… A teraz ci młodzi jakiś plan na życie mają 🙂 Jest nadzieja dla ludzkości.

A tak wygląda sprawianie ryby. Nadgarstek mnie boli. Miaustra „pomagała”…

Świąteczny Plac Czerwony

Musicie przyznać, że wygląda bajkowo! 🙂

<><>

Sfiniszowałam w nocy szósty sezon The 100 i odłączyłam netflixa. Pewnie go uruchomię ponownie, ale to po Nowym Roku. Ależ ten serial ma cliffhangery! Teraz pewnie spróbujemy showmaxa. Podobno będą w Polsce tylko do końca stycznia, a mam do obejrzenia drugi sezon Opowieści Podręcznej!

<><>

Dziś Lilka w szkole ma Wigilię klasową połączoną z oglądaniem filmów. Wychowawca też jest posiadaczem konta w dodatkowym kanale filmowym i coś tam dla nich wybrał. Niestety nie ma bardzo dużej części klasy… a to dlatego, że mamy w klasie przypadki ODRY! Co gorsza, dzieci które to mają (bo są takie, które nie chodzą, chyba na wszelki wypadek) będą dopiero w drugim semestrze! :0

<><>

Mam grafik świąt, więc jutro jadę na zakupy i zaczynam szykowanie! Planuję upiec dwa ciasta, no i tradycyjnie na dzień kiedy nie będę mieć dzieci, robię zupę rybną. Prezenty mam, chociaż może jak będę w sklepie to kupię coś tam jeszcze dla dziadka, do kalendarza? Może skarpetki? 🙂 Zarezerwowałam jedne zajęcia dla dzieci w okresie poświątecznym, ale tak naprawdę to nie ma dużo tego czasu POMIĘDZY. Był moment, że planowałam jakiś wyjazd, ale pójdziemy jeszcze 2x na łyżwy i będzie już po labie.

I jeszcze list do Mikołaja od Łucji. Taki, który w szkole napisała… Teraz porządkowałam jej biurko i znalazłam 🙂 Ona CHCE willę nad oceanem, żeby móc w niej robić IMPREZY 😀

Czy to jest to robiłaś przez cały dzień, Dziónia?

– Kuce z Bronxu, nowy fetysz 10-latków (na przykładzie klasy Liliany – panna zna na pamięć całe 11 odcinków)


A ja tymczasem zdobyłam JEMIOŁĘ! I teraz UWAGA, bo to tegoroczna wiedza: jemiołę z jabłoni, a nie z topoli. Bo z jabłoni podobno się nie sypie 😉

Gonitwa końca roku. W szkole kiermasze i dni otwarte, Łucja w sanatorium ma zakwasy (zazdroszczę), a na obiad zrobiłam kaczkę. Zjedli (WE DWÓJKĘ -L i M) prawie całą 🙂 Tam za wiele mięsa nie ma, ale cieszę się, że mamy kolejną potrawę w jadłospisie. Plus DZIŚ przejrzałam ofertę zajęć i atrakcji w okresie pomiędzy świętami a Nowym Rokiem.

<><>

Jedziemy autem z Lilką i podziwiamy bilbord lavazzy.

  • Zobacz Lilciu, reklamując kawę oni chcieli pokazać emocje. Wrażenia Ona ma złoty strój, błyszczącą skórę, czuć od niej siłę, pewność siebie i w ogóle jest szałowa. Ale NIE jest kawą.
  • Ona jest smakiem.

Presti…Ż!

Łucja wróciła do sanatorium, Mieszko poszedł w końcu do szkoły (dziś jego szkoła ma kiermasz, więc zamiast śniadaniówki dostał kieszonkowe, żeby kupić sobie ciastka, które upiekły inne mamy), a JA z Lilką pojechałam do lekarza! Miałyśmy zaplanowaną wizytę u dermatologa i to była TA wizyta! Raz do roku DOK dokładanie JĄ ogląda i właściwie to powinnam też wrzucić do systemu pozostałą dwójkę. Kolejna wizyta za rok, 9-go grudnia. Wszystko jest w porządku, ale ma bardzo suchą skórę i ma używać kremów po kąpieli. Używa – akurat ten przypadek to lubi te kosmetyczne sprawy 🙂

<><>

Najpopularniejszym słowem tego roku jest podobno DZBAN. Dzbana nie używaliśmy, za to trzecie z listy NAJ jest u nas w regularnym użyciu. Prestiżowa jest woda z lodowca, kolor biały oraz czarny, złoto, no i kolor włosów Mieszka. Wrzucam fotę, którą mu zrobiła Lilka. ŚWIEEETNA! Btw. na szyi Mieszko ma Best Frienda, czyli wisiorek, który tworzy parę z drugim wisiorkiem. Drugą część nosi jego kolega, a gdy przysuną do siebie te dwa kawałki Ying-Yang to przyciągają się magnesami. I co ciekawe część Mieszka pasuje też do wisiorka jednej koleżanki 🙂 Fazę na BFF-y (Best Friend Forever) miały już dziewczyny, no a teraz w ten etap wszedł ON!



Po co Ci kapusta, skoro masz te usta

– jakiś song, który podoba się Łucji, fragment :))

15 i 16 grudnia to były Dni Kina. Bilety do multiplexów były TANIE, a że filmów na liście do obejrzenia mamy SPORO, plan na niedzielę był oczywisty! Dziadek do orzechów. Podobał się im. Ja to Łucja powiedziała: był nieprzewidywalny, co w bajkach jest niezbyt częste. Dzięki reklamom przed filmem, lista kolejnych produkcji znowu nam urosła, więc z niczym nie jesteśmy do przodu :)) Bo do zobaczenia mamy jeszcze Aquamena, Shazzam i Królową Śniegu. I pewnie będziemy w kinie jeszcze w TYM roku!

I właściwie to miał koniec atrakcji na dziś, ale jak wracaliśmy to zadzwoniła znajoma, że robi warsztaty świąteczne i czy nie wpadniemy? No więc wpadliśmy! Oni mają akurat małe koty, robiliśmy pierniczki i szyłyśmy reniferki z dzwoneczkami. Mieszko zrobił styropianową bombkę i wraz z młodszą córką gospodarzy zbudował coś tam z klocków. Co ważne, ponieważ dobrze nam się siedziało i robiło planujemy kolejne takie spotkania. 🙂 Walentynkowe, Wielkanocne, Majówkowe, itd 🙂 Bardzo szukałam takiej ekipy i cieszę się, że oto mam!

Choinka w domu prezentem dla każdego kota

Bo Klarens kocha choinki. Kładzie się wtedy pod drzewkiem z miną: No, nareszcie coś mądrego zrobiła! 🙂 Patrzył jak ozdabiamy i czekał… Teraz leży na fotelu i dalej na nią patrzy… Przypomina sobie, jak to dobrze, jak jest drzewko w domu 🙂

Bo mamy!

Trochę za dużą kupiłam, ale w głowie miałam ubiegłoroczne słowa Jerzego, który mówił, że jak mam dzieci to powinnam mieć dużą choinkę. Tak długo jak chcą ją ze mną ubierać powinnam ją mieć. I to okazałą. No więc wybrałam dużą jodłę. W sklepie w którym kupowałam pracuje tata koleżanki Lili i on mi zawinął w tę siatkową folię i włożył do auta. A DZIŚ z dziećmi ubrałam 🙂 Była z nami Łucja, która wyszła na przepustkę i strasznie jest nieszczęśliwa, że nie zdąży wszystkiego załatwić. Bo się na jutro umówiła na randkę, a my już mamy zaplanowane kino. No i nauczyła się przez ten tydzień poza domem grać w makao 😀

To te trzy nowości:

To zawalony świątecznymi gadżetami stół:

I jeszcze Łucza, chwilę przed wyjściem 🙂 Dom mamy już świąteczny, że hej!

Siła bez litości, jest nic nie warta

-The 100, s05e05

O 23-ciej rozstawiłam sobie deskę do prasowania… Podpięłam kabelek, włączyłam sobie stronę z filmami, piąty odcinek piątego sezonu 100, a tu mi wywaliło komunikat: Za dużo użytkowników. Wzięłam komórkę i napisałam do Łucji:

  • Przestań oglądać o tej porze!
  • Dlaczego?
  • Bo chciałam prasować i nie możemy być obie podpięte naraz?
  • Dlaczego nie?
  • Bo tak wybrałam. Weź się wyłącz, bo zaraz zmienię hasło i Cię odetnie.
  • Dobra, dobra. Już.
  • Law. Idź spać.

Zabawne, bo w ten sposób przyłapałam córkę, że po nocach ogląda, na telefonie, kolejny serial dla nastolatków, ale przy okazji zaczęłam sprawdzać do dalej… 19-go muszę rozwiązać umowę, bo kończy się okres bezpłatnego korzystania z netlixa. Mogę ją oczywiście przedłużyć (i wyjdzie to taniej niż cyfra, której już NIE mam), albo z kimś się dogadać i dzielić wiązkę z jedną, dwoma lub trzema osobami (to będzie jeszcze taniej). Dwie osoby chętne już mam, ale tak guglając odkryłam zdumiewającą rzecz.

Bo powiem Wam, że w kwestii przedsiębiorczości nie ma równych NAM narodów. To jest szokujące jak z niczego robi się pieniądze. Wyobraźcie sobie, że na All można kupić dostęp do netflixa za 4 pln miesięcznie. Dzieli się z trzema innymi osobami, ale i tak jakim cudem im się to opłaca? Otóż ktoś tam aktywuje bezpłatne konto na 4 osoby i dostęp sprzedaje (zawiera takich umów sporo, więc dochód robi się konkretny). Konto jest ważne miesiąc, jest to oczywiście nie do końca legalne, a po miesiącu kody są nieaktualne i możesz wykupić kolejne. To nie jest ładne i tak naprawdę to duże zawracanie głowy takie zmienianie kodów co miesiąc. W końcu tworzysz sobie listę filmów do obejrzenia i to wszystko Ci przepada. Ale przyznać musicie, ktoś to bardzo sprytnie wykombinował.

<><>

Rozmawiam z Mieszkiem przez telefon (pojechałam do sklepu, gdzie jeszcze 2 tygodnie temu BYŁ jeden zestaw o jakim marzy w naprawdę zaniżonej cenie):

  • Misiaszku, gdyby Mikołaj nie mógł znaleźć Zwiastuna Burzy, to czy może wybrać Ci coś innego?
  • Co jest?
  • Z Ninjago jest Zielony smok, albo Osada...
  • Mam.
  • Oba??? To może ze Star Wars: Walka Anakina i Jody?
  • Nie, bo tam są słabe figurki. A co jest z Heroesów?
  • Nie ma nic… Dobra, nieważne, coś innego pomyśli.

Odłożyłam słuchawkę, a po chwili ON zadzwonił.

  • Tak, Mieszeczku?
  • A czy Mikołaj nie może pójść do innego sklepu?
  • Nie wiem, daj mi babcię.

Lutka przejęła telefon. Mówię:

  • Słyszałaś jaki spryciarz?
  • Słyszałam. A gdyby Mikołaj pytał się co dla Ciebie?
  • Nie mam żadnych potrzeb. A Ty?
  • Ja też nie.
  • Wiedziałam, że tak powiesz i mam wrażenie, że Mikołaj może Wam przynieść jelonka przed drzwi.
  • Taki może nam numer wyciąć?
  • Tak mi się wydaje! 🙂

Odpaliłam świetlnego jelonka przed domem

Jakiś taki wirus nam się przydarzył… W ubiegłym tygodniu w pewien dzień do szkoły nie poszła Łucja, potem w kolejny Lilka, a teraz rozłożył się Mieszko. W szkole akurat nie było prądu i dzieci jeden dzień siedziały na lekcji przy LATARKACH, więc Mieszko przegapił niezłą zabawę. Ale co gorsza, on STRASZNIE się w domu nudzi. Ja ciągle gdzieś jestem w rozjazdach, niby nie daleko od domu, ale nie ma mnie. Wczoraj zabrałam go po odbiór paczki i efektem tego są te samochodowe selfiaczki na górze. Bo na ogół siedzi z telefonem przed włączonym telewizorem i do wszystkich dzwoni. Do babci, do dziadka, do mnie, do Łucji i do taty… Więc dziś zabrały go dziadki! Do soboty. Jutro mam TAKI sam* dzień jak ostatnio i znowu mnie nie będzie…

*Jakby mało tych atrakcji było, współpracy odmówił laptop, ale na szczęście jest NA gwarancji! Dziś przechodziłam przez te wszystkie szczeble reklamacyjne i UDAŁO mi się go oddać. 🙂

Zostałam więc sama z Lilką. Bardzo jest NIEszczęśliwa, więc umówiłam się z nią, że jutro pojedziemy na jakąś dobrą pizzę. We DWIE! Zaraz po szkole! Już nawet na naszym sąsiedzkim forum popytałam i wiem gdzie dobrą dają :))

<><>

  • Mamo, na jutro mam projekt na polski.
  • Jaki projekt?
  • Mam przygotować reklamę oferty turystycznej.
  • Czego?
  • Wybrałam już z dziewczynami Karaiby. Musisz mi dać jakieś zdjęcia.
  • Liliana, ale dlaczego Karaiby?
  • Miałam wziąć polskie góry?
  • Chociażby! Przynajmniej bym foldery do pocięcia miała!

Trzeba postępować właściwie bez względu na konsekwencje

-Piaski Czasu, Mieszko lubi powtórki.

Mam nowy telefon. Epokowe? O, TAK!!! Ostatnie wieeele lat (blog podpowiada, że od połowy 2015-go) miałam ten sam. W sensie aparat. Lumię. A przed nią miałam inną lumię. I był to aparat cudowny. Kolorowy i leciutki. Ponadto jestem zwolenniczką idei, że urządzenia trzeba dywersyfikować i telefon ma służyć do dzwonienia, esemesów i komunikatorów. Takie właśnie miał TEN funkcje. Nic mi w nocy nie pikało i nie wywalała co chwila info o kolejnych aktualizacjach, albo wiadomościach. Ale od dawna nie działała nawigacja, bo na microsofta nikt jej nie aktualizował. Nie działały też karty programów lojalnościowych, a co chwila jak ktoś (np. w banku) chciał mnie namówić na dostęp do konta przez specjalną apkę, to okazywało się, że się NIE DA. Apka o smogu była jakaś azjatycka i nie można było zainstalować tindera (i dobrze, ale był moment, że akcie desperacji o tym marzyłam).

<><>

Łucja dobrze, a Liliana na plastyce robiła kartki świąteczne na kiermasz. I pani jak wzór pokazała kartkę Łucji (!!) ze słowami: Ta jest naprawdę śliczna 😀