Film o owadach

Jest taka maniera od niedawna, że PO napisach końcowych pojawia się jeszcze na chwilę kawałek filmu 🙂 Tzn. bywało to i wcześniej, ale ostatnio jakby częściej. Tak było w Ostrych Przedmiotach (obejrzeliście NAPRAWDĘ do końca??) i tak było dziś na Ant Man-ie 🙂

Baardzo dobry film 🙂 Mieliśmy zaległe bony z lata i wybór okazał się doskonały. Było śmiesznie i ciekawie! 🙂 A ten clifhanger na kolejną Marvelową produkcję? Rewelacja!

<><>

Robię coach-ową pogadankę przed nowym tygodniem szkoły.

  • Chciałabym, żebyście pamiętali, że chociaż lubię jak mi pomagacie w domu, macie TYLKO jeden ważny obowiązek. Jaki?
  • Mamy kochać mamę?- bąknęła Łucja
  • Teraz to pojechałaś sucharem… MACIE się uczyć! 🙂

imieniny kota

  • Młody poszedł do szkoły – powiedział ten w zielonej koszulce.
  • Kim będzie? – spytał go znajomy
  • Budowlańcem. Pierwszym w rodzinie.
  • Poważna sprawa! A czego dokładnie będzie się uczył?
  • Komputerowego projektowania domów 3D –  [czy coś w tym stylu :/]
  • Zdecydowany był na to?
  • Tak. Chociaż gdy go odprowadzałem to pytam się: synu, może jednak do liceum? To jednak krótsze… to się zdziwił, że technikum jest dłuższe.

<><>

Zajęciówka na sobotę nam się zmieniała… Mieliśmy rano wszyscy biegać, ale Lilka urządziła scenę furii przed północą i towarzystwo miało zarwaną noc. Więc rano, gdy po siódmej zadzwonił mi budzik, ubrałam się i pojechałam sama. Lubię tę moją ekipę od porannych sobotnich przebieżek, a rozmowę wyżej właśnie tam usłyszałam. Notabene, Mieszko gdy usłyszał, że są takie szkoły, też JUŻ o niej myśli 🙂

Gdy wróciłam i zrobiłam gofry (również sobotnie menu) przyszła koleżanka Łucji, bo robią projekt na polski. Następnie mieliśmy jechać na podwórkowy teatrzyk o piratach. Ale na porannym bieganiu dostałam ulotkę, że dziś są dni otwarte w prywatnej placówce zbiorów art deco i koniec końców pojechaliśmy tam. Dzieciaki były trochę zażenowane tą moją egzaltacją, ale były włoskie przekąski, więc po prostu ogołociły elegancki stolik z przystawek 🙂

Ta szafka niżej i ta karafki, jeszcze niżej BaRDZO mi się podobały! 🙂

A potem poszliśmy na dłuuugi spacer!

<><>

Wrzucę Wam jeszcze Lilkę. Ona zmieniała sobie profilowe w którymś tam komunikatorze i pozowała ze SWOJĄ Ziarnuszką 🙂

po pierwszym tygodniu

Mieszko zaczął oglądać programy przyrodnicze. W dni kiedy ma na drugą zmianę siada sam przed telewizorem i włącza jakiś geographic channel. Nawet to mi się spodobało. Zamiast po raz setny oglądać któreś Gwiezdne Wojny wybiera coś takiego…

I oto piątkowy poranek: Wczoraj oglądał program o najbardziej jadowitym stworzeniu na ziemi (meduzie kostkowej) i podjął decyzję, że nie chce jechać do Australii. Dziś spojrzałam kontrolnie na ekran, zobaczyłam walczące łosie i poszłam do kuchni. Stamtąd usłyszałam:

  • Klempa stoi z boku i czeka aż pokryje ją zwycięzca.

A taki mi się dobry ten kanał wydawał 🙂 Potem jeszcze musiałam odpowiedzieć na pytanie, a co jeśli ona kochała tego drugiego?? Odpowiedziałam, że w świecie zwierząt liczą się wyłącznie zwycięzcy 🙂

<><>

Minął PIERWSZY tydzień SZKOŁY. Plan może się jeszcze zmieniać, więc na razie nie drukuję tego co jest, żeby powiesić na lodówce. Zajęcia dodatkowe też będziemy układać dopiero od połowy miesiąca. Zostanie pianino dla całej trójki i jazz (też x3). Mieszko będzie miał również basen, karate i angielski. Panny z angielskiego są dobre, a Mieszko musi się dostać do mocniejszej grupy językowej po trzeciej klasie i trzeba go przycisnąć. Karate jest potrzebne, bo a)lubi, b)w-f w klasach 1-3 jest słaby. No a basen tylko dla niego, bo dziewczyny się nie słuchają instruktora i będziemy robić tak, że on pływa na zajęciach, a panny w tym czasie są ze mną na dużym basenie. Nie zapisuję też Łucji na dodatkową matmę, ale ma sama pracować w tym czasie w domu. Dodatkowe podręczniki już przyszły i właśnie siedzi i robi.

Zmiana jest też z WDŻ-atami. Rok temu, jak być może pamiętacie, NIE zapisałam dziewczyn na te zajęcia. A w tym roku Łucja zapytała się mnie: Czy może chodzić? Zamyśliłam się i powiedziałam, że nie zapisałam jej, żeby ją chronić (bo tam mówi się o tym, że ważna jest rodzina, a ona takiej pełnej-zwyczajnej nie posiada)… Lecz odpowiedziała, że wszystkie dziewczyny chodzą i ona też chce. Więc się zgodziłam.

Mieszko został natomiast zapisany i na religię, i na etykę. Po wstępnych testach w klasie okazuje się być znowu jednym z lepszym, jeśli nie najlepszym uczniem, więc można go ciut bardziej obciążyć. Będzie też miał szkolnego logopedę.

Zaklinanie – cz. III

Rok temu zabrałam Łucję na motanki… Trochę pomieszałam, bo założyłam, że panny będą MOTAĆ na 11-ste urodziny i jak Lilka zbliży się do tego wieku to zabiorę i ją. Czyli wypadało by iść gdzieś na wiosnę przyszłego roku. Ale teraz wydawało mi się, że to miało być na 10-te, czyli to taka zaległość, która wisiała nade mną i Lilką od marca… :/

Poszłyśmy więc WCZORAJ. Ja i Lilka. I znowu było wspaniale! Zmieniam więc założenie i postanawiam, że motać będziemy raz do roku! Kiedyś motano na Szczodre Gody, czyli przed Bożym Narodzeniem, a my będziemy motać na jesieni!

Ponownie robiłyśmy Ziarnuszki. Lilka JĄ, czyli kobietę odpowiedzialną za dom, atmosferę i rodzinę, a ja Bogacza, czyli JEGO. On pilnuje finansów i odpowiada za dobrobyt. Podobnie jak rok temu włożyłam do niego monetę. Tym razem było to 5 Eurocentów, które dziewczyny znalazły na plaży. Ma spodnie z wzorem w niedźwiedzie, żeby był silny i brązową brodę. Lilki Ziarnuszka ma mnóstwo fartuszków, bransoletki, rudy warkocz i dzierży czerwony len. Ubiegłoroczne Ziarnuszki powinnam uwolnić. Rozwiązać, spalić albo rozsypać. Dobrze wykonały swoją rolę i widzę, że się sypią i rozpadają. Czas dać im odpocząć. Te nowe wyszły nam większe, chociaż przy robieniu wydawało mi się, że są dokładnie takie same. Też są naszpikowane owsem, gryką, piołunem i całą masą innych rzeczy. Mają goździki i ochronne bagienne bagno. Musimy je jeszcze z Lilką czymś w domu obdarować i postawić w centralnym miejscu domu 🙂

A to już galeria w domu. Po lewej ubiegłoroczne 🙂

Globalnie i lokalnie

  • Jak tam Lilciu, minął dzień w szkole?
  • Mamo, jestem w chórze! Mamy muzykę z tą panią, która prowadzić chór i robiła przesłuchanie. I my, z Mają, tak dla beki, zgłosiłyśmy się. I dostałam się do chóru!
  • Jesteś niesamowita!
  • Próby będziemy mieć w środy. Są na 14-stą i na 15-stą i zapisałam się na 15-stą.
  • Ale będziesz mieć większe okienko!
  • Tak, lecz mogę wrócić do domu coś zjeść, a zresztą Maja nie chciała na 14-stą, bo tam będą ci z naszej klasy, którzy się dostali.

Dzonk, szok i niedowierzanie! CHÓR??? Tym co od niedawna przypomnę, że to jest sytuacja niewiarygodna! Liliana idąca do szkoły została sklasyfikowana (przez osobę decydującą o gotowości szkolnej), jako nienadająca się. Panna była tak wycofana, że żadne występy, czy aktywność społeczna nie wchodziły w grę. Ona po prostu nie brała w niczym udziału. Siedziała tyłem do grupy i zamykała się w ciemnych i odludnych miejscach. Trafiła na kilku wspaniałych ludzi pod rząd, którzy ją z tego stanu wyprowadzili, a TERAZ, w piątej klasie, będzie śpiewała w chórze!!!

<>><<>

Zaczynamy dziś naszą małą ekologiczną krucjatę. Wiem, że te czynności są ułamkowe i całkowicie nieodczuwalne w skali globalnej, ale chodzi o manifest. Bardzo dużo się dzieje w sferze ekologii w 2018. Zlikwidowano nam bezpłatne siatki w sklepach (bardzo dobre) i wydaje mi się, że media o zaśmiecaniu planety trąbią więcej niż kiedykolwiek wcześniej. O tym co folia i słomki robią w oceanach. Albo plastikowe butelki…

Od dziś przestawiamy się na słomki papierowe. Mam ich dużo, z okresu gdy kręciła mnie ich retro forma, a będą z nami jeździć w aucie. W bocznej kieszeni. I zawsze kiedy kupujemy coś do czego słomka jest niezbędna (np. szejki w maku) to będziemy używać NASZYCH. Nie mogę się wprost doczekać, kiedy po raz pierwszy powiem: Proszę nam nie dawać plastikowych słomek!

Niektóre knajpy wprowadziły słomki metalowe, albo szklane, ale pomijając obrzydliwość tych substancji (takie mi się to szpitalne wydaje), to wielorazowe słomki to średnio chyba sterylne. Jako opcję do papierowych mamy słomki ze słomy, ale na razie są dość drogie, więc my zostaniemy przy papierze! :)

Wataha idealna na binge watching

Co prawda warto zastosować stary patent mojego znajomego i WŁĄCZYĆ napisy, chociaż to film polski. Ja nie wiem co się dzieje z nagłośnieniem w naszych filmach, a po trzech odcinkach pierwszego sezonu, kiedy NIE rozumiałam co oni mówią odpaliłam napisy. I film jest rewelacyjny. I drugi sezon pierwszemu nie ustępuje. Binge watching natomiast to takie kompulsywne oglądanie seriali. Ciągiem 🙂

 

No więc szkoła. Lila z Mieszkiem poszli na 7:45. Niewyspani i marudzący. Mieszko się rozżalił, że nie ma żadnej odpowiedniej koszulki, bo wszystkie jak podnosi ręce są za małe 🙂 Pan Szczególarz… Powiedziałam, że dziś (po szkole) je przejrzymy. A Lila nie mogła wczoraj zasnąć, więc rano był ryk, że to taki ważny DZIEŃ, a ona będzie zmęczona. I ja też jestem, ale w ten oto sposób o 9 tej rano byłam już po rynku, zakupach i oddaniu pościeli do pralni. Wow.

I zapisałam się na jutro do fryzjera. Jak wracaliśmy z wakacji i utknęliśmy w jakimś korku robiliśmy sobie głupawkowe zdjęcia. Selfie, ciężarówki z jabłkami i głupie miny. I po każdej fotce patrzyłam się na siebie zdruzgotana. Spalona skwarka z białymi włosami. Opalenizna wkrótce zejdzie i będę po prostu BIAŁĄ plamą. No więc muszę zafarbować włosy. I to u fryzjera, bo jak robię w domu to co bym nie robiła wychodzą mi coraz jaśniejsze. A chcę je trochę przyciemnić i ściąć! Tymczasem zrobiłam sobie peeling, maseczkę i w takich komfortowych warunkach PRASUJĘ (z Watahą!)



A czy rodzic musi iść z dzieckiem na rozpoczęcie roku szkolnego?

– zapytała Łucja

Wykrzyknęłam, że NIE! W żadnym wypadku 🙂

Tym niemniej jednak do Lilki musiałam pójść, bo dziś zapisywano na obiady, ale miło, że chcą już SAME chodzić!

U dziewczyn bez większych zmian. Plan lekcji dalej będzie na przemian. Jak jedna ma na 1-szą zmianę, to to druga na drugą :/ Za to plan lekcji Mieszka pokrywa się godzinowo z planem Lilki. Słabo, bo Mieszko wpadł do klasy gdzie nikogo nie zna. Tzn. jest z jednym kolegą, którego mama napisała pismo, by OBAJ byli razem. Ale ponieważ dziewczyny miały tak samo i dobrze na tym wyszły, a w sumie to to świetny sposób by poznał więcej osób, to nie będę narzekać. Jego klasa nie jest zbyt liczna, więc pewnie będą im dochodzić różne osoby po każdym roku.

Podręczniki mają bezpłatne, oprócz książek z religii. Lilka dostanie tę po Łucji, a Łucji dodatkowo zamówię zestawy uzupełniające z ćwiczeniami z matematyki. Lila jak poszła na lody ze swoją koleżanką Mają (tak na dobry początek roku szkolnego) to do domu wróciła po 16-stej :/ za to Mieszko chciał już dziś iść do kolegi. Śmieszne te dziewczynki w szkole… Połowa z resztką farby na włosach, albo pokarbowanymi włosami po rozplątanych warkoczykach…

Dziś przegląd kapcio-butów i obkładanie książek (po panny już dostały). Taka ciekawostka, że Lilka ma biologię i geografię, a Łucja chociaż starsza, ma środowisko. No i bardzo jest z tego powodu nieszczęśliwa 🙂

Ruszamy! 🙂

ziemniak, przenośnia, metafora

Koniec lata to wysyp festynów i lokalnych imprez. To ILE miałam zaznaczonych atrakcji w kalendarzu (na ten weekend) było ilością o-sza-ła-mia-jącą 🙂 Ogniska integracyjne, święto wody, święto latawca, festiwale czy spotkania przy ziemniaku… Na takie ostatnie dotarłam wczoraj i ja. Dzień Pieczonego Ziemniaka! Ziemniaka (upieczonego) w sztukach TRZECH dostałam, a dziś szykuję się już na Początek Roku Szkolnego!

Były o to boje. Łucja chciała COŚ nowego na ten dzień, ale uparłam się, że NIE. 300+ przepuściliśmy na ICH życzenie na wyjazd nad morze (chcecie nowe plecaki czy wyjazd nad morze?), więc konsekwentnie niepotrzebnych wydatków ma nie być. Wyprasowałam WSZYSTKIE ubranka spełniające warunek stroju galowego i mają z tego coś wybrać. Tego jest BARDZO dużo, połowa pewnie za mała, ale przy okazji to przejrzą.

<>

Mam dla Was fotkę z wakacji. Metaforyczną. Dzieci odkryły u dziadków trzepak. To zresztą niezły relikt dawnych czasów. PO CO na działkach ludzie sobie te trzepaki stawiali? Każdy miał trzepak… Kto teraz trzepie dywany? Babcia wskazała, gdzie wisi trzepaczka i dziewczyny trzepały kocyk. A metaforyczną, bo niech TO będzie takie wytrzepywanie letniego lenistwa 🙂 Spinamy się na nowy rok szkolny! Jak widać, trochę smuteczek, ale innego wyjścia nie ma! 🙂

A na metę wbiegali z grzybami

Pojechałam dziś rano na parkruna, czyli cykliczne, sobotnie bieganie w parku. I TAKA właśnie była sytuacja. Robi się te pętle, a na metę babki z grzybami wpadają! „Tak się na mnie patrzył, że musiałam go zerwać!”. Btw. zbieranie grzybów jest bardzo zdrowe. Nawet nie chodzi o to co z nich zrobimy, ale szukając ich w ściółce zmuszamy oko do kalibracji i odróżniania odcieni. Widzieliście kiedyś zapalonego grzybiarza w okularach? Pewnie niewielu, bo oni ĆWICZĄ wzrok!

A NA bieganiu dobrze. Po raz milion setny powtórzę, że parkruny są super. Ci ludzie tam, to niezwykli zajawkowicze… Znowu jedna dziewczyna miała urodziny i był tort i śpiewanie sto lat. Była też para z którą rozmawiałam i opowiadali, że na wakacje byli w górach i biegali na parkrunie w Cieszynie. Tam jest jedyny na świecie parkrun, który biegnie przez dwa kraje. Mostem Przyjaźni przebiega się te do Czech, a w samym 5-km biegu biorą osoby z obu krajów!

<><>

Linknę Wam niezły artykuł o diecie dla ucznia. O tym, CZYM karmić żeby stymulować mózg. Właściwie wszystko to wiemy. Kasze, orzechy, ciemne owoce TAK. Smażone i śmiecio żarcie NIE. U nas na jesieni królują orzechy. Pyszne kupiłam włoskie. To chyba najlepszy smak jaki można sobie wyobrazić. Świeże, taka specjalna odmiana Jacek, która jest duża. Z takich orzechów łatwo się ściąga tę gorzką skórkę, a to zostaje jest doskonałe. Siedzą i jedzą.