Fotka do szkolnej legitymacji

Pojechałyśmy z Łucją do przyszpitalnej przychodni ortopedycznej. Skrzywienie kręgosłupa. Panna ląduje raz w roku w sanatorium, gdzie z nią ćwiczą, prostują i stabilizują. Lubi to i chętnie tam zawsze na miesiąc wpada. Wizyty mamy co pół roku i ustalamy co dalej.

I ta zaplanowana w marcu, była DZIŚ! Iiii?? I dziewczyna krzywa jest DALEJ (ku jej wielkiej radości). Czyli, zgodnie z tym co nam mówiono już wiele razy, do końca okresu wzrostu (18 roku życia) będą ją dalej sprawdzać. Pod koniec listopada będą do mnie dzwonić. I w grudniu/styczniu panna będzie mieć kolejne sanatoryjne kolonie! 🙂

<>

Wywołałam zdjęcie dla Mieszka do legitymacji. I tu taki mały TIP. Wiadomo, że do legitymacji wystarczy jakakolwiek fotografia. Podobnie jak do karty rowerowej. Zrobiliśmy MU więc wczoraj zdjęcie na tle szafy w pokoju dziewczyn. Wkleiłam do photoscapa (bezpłatne, polecam) do ramki na sześć zdjęć i scaliłam ją z drugą taką ramką i wydrukowałam rano(a właściwie Łucja to zrobiła, bo ja wybierałam kocią karmę w tym czasie)w drogerii R. W maszynie drukującej za 99 groszy (format 10×15). Łączyć zdjęcia możecie chyba też w innych programach, a potem, po wydrukowaniu, to sobie przytniecie.

ILE razy można powtórzyć słowo SAMOLOT?

Gnałam tak wczoraj z miejsca na miejsce i wtem okazało się, że potrzebny jest wypis z KW. Gdzie by tu to zrobić??? Wpierw i tak potrzebowałam jakiś bankomat mojego banku, bo w tych urzędach gotówka potrzebna… O, jest!

Zaparkowałam i weszłam do placówki. Bankomaty były w takim holu pomiędzy bankiem a ulicą. Szukam karty. Nie ma. D.pa… Nie ma nigdzie. Ale, moment! Jestem w moim banku, czyli mogę bezprowizyjnie wyjąć w okienku. Weszłam dalej, a tam przy trzech różnych stanowiskach, wokół mnie, siedzi trzech gości. I na mnie patrzą. Więc mówię:

  • Wow, nie wiem co wybrać! 🙂

A jeden na to:

  • A co Pani chciała?
  • Wybrać gotówkę, bo nie mam karty.
  • A to do kolegi.

Siadłam, dałam dowód i mówię, że gdzieś mi zaginęła.

  • Jeszcze sprawdzę w innych miejscach, ale szybciej chyba będzie wyrobić duplikat. On jest płatny?
  • Nie. Ale dobrze, że Pani jest, bo patrzę na rachunek i mam dla Pani świetną propozycję.
  • Chodzi o karty kredytowe?
  • Bardzo dużo Pani za nie płaci.
  • Wiem, ale niewiele tu można zrobić.
  • Teraz, co miesiąc, z tytułu zadłużenia kart, płaci Pani 320 złotych. Proszę poczekać, a ja mogę zrobić tak, że będzie 260.
  • Ja muszę deklarację spłaty wypełniać? Te dochody ostatnio nie istnieją i boję się nowych zobowiązań.
  • Ja zrobię Pani symulację. Jaki jest Pani stan cywilny?
  • Rozwódka.
  • Coraz więcej osób to spotyka.
  • Jest dobrze. I raczej tak już zostanie.
  • Jak ja z moją żoną się rozwodziłem to zastanawialiśmy się co powiedzieć w sądzie, bo nie mieliśmy wielkich powodów.
  • No u nas też było pokojowo.
  • Dzieci mamy trójkę… Proszę zobaczyć te symulację.
  • Ja też mam trójkę. No, ładna ta symulacja. Niech będzie.
  • Ja mogę zdjąć moją prowizję i zrobiło nam 190.
  • Świetnie.
  • Ona nie lubiła moich samolotów, bo ja mam cztery, a mi przeszkadzał bałagan. Za to teraz jest bardzo dobrze.
  • To tak jak u  nas.
  • A w jakim wieku dzieci?
  • 12, 10 i 8.
  • To trochę starsze. Moje są 8, 7 i 5. Zlikwidujemy Pani karty kredytowe całkowicie.
  • NIE!!! Uwielbiam moje karty kredytowe! Mają zostać! Już mój były mąż chciał mi je ciągle zabrać.
  • Ach, jak to dobrze zwalić wszystko na tych byłych mężów.
  • A jaka płeć dzieci?
  • Środkowa dziewczynka i dwóch chłopców.
  • U mnie na odwrót. I dziewczyny starsze.
  • A co lubią?
  • Różne rzeczy. Atrakcje są raczej dziewczęce…
  • Moje to lubią latać samolotem, bo my tak ciągle latamy. Wie Pani co, zrobiłem takie coś i jeszcze bardziej mogę tę cenę obniżyć. 140.
  • Ale ja chciałam wypłacić 50 PLN
  • Dziś dostanie Pani więcej. Jak to dobrze się stało, że Pani tę kartę zgubiła!
  • A w lecie zaczął mi portfel rozpadać i nawet chciałam kupić nowy, ale w końcu się nie zdecydowałam i gubię wszystko.
  • Za dużo w nim jest. Dziś Pani wypłacę więcej, bo nie mam gdzie tego schować na rachunku..
  • Dobrze.
  • I dam moją wizytówkę, gdyby dzieci chciały polatać samolotem. To jest mój numer…

Dzieci są zachwycone, ale raczej, JEDNAK, nie zadzwonię 🙂 Moje życie i tak jest skomplikowane. I zlew mi się znowu zapchał 🙂 Btw. przyszło mi do głowy, skąd to pytanie o stan cywilny zaraz na początku rozmowy. Ja z automatu odpowiedziałam, ale ono nijak się miało do formularzy. Wpierw myślałam, że to przez brak obrączki, ale jak on widział mój rachunek to samej górze jest otrzymany przelew o nazwie alimenty. Normalnie, kobieta po przejściach 🙂

<><>

Orzechy cd. Dobra rzecz w KOLEJNEJ porze roku jest taka, że orzechy się SKOŃCZĄ. Włoskie dzieciaki rozłupują nożem, ale laskowe tłuką tłuczkiem do mięsa. I tak wygląda przestrzeń przed telewizorem:

Największy twardziel na świecie

Dzieci przyjechały wczoraj koło 20-stej. I trąbią pod domem. Myślę: O, co to chodzi? I wyszłam przed dom… A oni z auta krzyczą: LIS!!! I wyobraźcie sobie, że lis był pod moimi drzwiami i na wprost wyskoczył mu Klarens. Mniejszy od niego o połowę. I tamten uciekł. A roztrzęsionego kota wniosłam do domu na kilka spodeczków śmietanki. Sierść miał nastroszoną jeszcze przez kwadrans 🙂

Lisy zagryzają koty. Mam też wrażenie, że Klarens już na nie wpadał, bo czasem wracał w tak koszmarnym stanie, z ranami gryzionymi wokół szyi, że musiał to zrobić lis. Mieliśmy dziś podjechać do veta, ale ja kolejny dzień w urzędach spędziłam i się nie wyrobiłam. Jutro.

Kot, który stawił czoła lisowi wygląda tak… Jest naprawdę wyjątkowy! 🙂

<><>

Wychodziłam ze szkoły z Lilką i zagadałam się ze znajomą. Panna to wykorzystała, wepchnęła mi tornister i rzuciła: Idę z Mają! A potem Łucja zrobiła mi awanturę:

  • Czy Ty jej w ogóle pilnujesz?? Czy Ty wiesz, że one chłopakami poszły na pola???

Zaniepokoiłam się i przepytuję Lilkę:

  • Lilka, co to były za chłopaki?
  • Jakie chłopaki?
  • Te z którymi poszłyście na pola?
  • Aaa… Olek i Mikołaj.

Ufff… To dwa klasowe nerdy.

  • Aha. I co tam robiliście?
  • Nic. Oni powiedzieli, że chcą się wysikać, więc my z Mają poszłyśmy dalej.

:)

Trochę tlenu i… chce mi się spać :/

Siedzę od dwóch dni w papierzyskach, dochodząc do wniosku, że nieNAWIDZĘ, gdy w formularzach pojawiają się słowa łacińskie… Wstręt ostał się chyba jeszcze po studiach, ale trzyma mocno i w pewnym momencie potrzebowałam się przewietrzyć. Np. w parku, gdzie DZIŚ odbywało się malowanie koszulek PEWNYM napisem. I szczerze mówiąc: to świetny graficznie napis, który mi się bardzo podoba i chciałam go mieć 🙂

Wychodząc z domu do torebki włożyłam więc koszulkę w groszki, którą lubię i noszę. Sam napis nie jest idealny jak to przy takim ręcznym malowaniu, ale ja mazałam czarnym wałeczkiem i nie chwaląc się, moje opanowanie szablonów jest doskonałe 🙂

Btw. łaciny… Po tych dwóch latach nauki zapamiętałam wyłącznie zwroty: Rolnik orze ziemię i Piękna gołębica. Kiedyś pamiętałam również odmianę tego drugiego przez przypadki, ale ząb czasu wyrwał to z mojej pamięci…

Dzieci niczemu się nie dziwią, bo zbiór ich doświaczeń jest zbyt mały

 – Czarna Lista, Marynina. Nowy, biblioteczny, audiobook

Pojechałam dziś do dużego sklepu na K, po kocią karmę. Pojechałam też po spłuczkę o dochodzę do wniosku, że sobotnie zakupy przed wolną niedzielą to zły pomysł. Ale karma mi była potrzebna… Są dwa miejsca, gdzie ją kupuję i jedno jest właśnie tam. Kupiłam też jedno mleko i patyczki do uszu jakiejś dziwnej marki. I zawsze dochodzę do wniosku, że tam bardzo specyficzna klientela, która na dodatek nie przyjeżdża tam po kocie żarcie.

Stoję do kasy, za mną jakaś para, on z pornowąsem, a ona przejęta czy dobrze wszystko wybrała, gdy kasjerka zapaliła światło, że kasa zamknięta. Ale oto podszedł młody (28?), gruby i jakiś taki dziwny gość i pyta: Czy mnie jeszcze pani, za piwka, skasuje? I postawił na taśmę.

Ona przechyliła głowę i mówi do mnie:

  • Strasznie chleją. Nie mogę na to patrzeć.

Chwilę myślałam, co tu empatycznie odpowiedzieć i mówię:

  • Ale co można zrobić?
  • Ja się ostatnio dziwiłam, co taka młoda ze Strasburgerem robi? Ale on przynajmniej ma w sobie coś z faceta – chwilę spausowała i dodała- To ostatni prawdziwy mężczyzna.

🙂

<><>

Jesień, szaruga. Nastrój bardzo dobry. Ogólnie im bardziej wieje, tym w domu przyjemniej 😀

Jaki cudowny [szykarny]dzień 🙂

Crazy Friday

Niby nie 13-sty, ale kumulacyjny… W nocy łupnęła o ziemię lampa w pokoju Mieszka i okazało się, że sufit przecieka… Buff… Naprawiłam miejsce, które wg mnie mogło taką awarię powodować, ale czy zadziała muszę zaczekać do kolejnej burzy. I wtedy będę kombinować dalej. Górnej lampy chłopak na razie nie ma. Ale nie narzekajmy. Znajoma z Calgary wkleiła zdjęcie z lunchu i w Kanadzie JUŻ śnieg!!!!?

Dwójka na pianino już zapisana (została jeszcze Łucja), a Mieszko zgłoszony do grupy z angielskim (nie wiadomo kiedy zajęcia ruszą i w jaki dzień). Wszystkie pierwsze klasy mają taki sam godzinowy układ, więc z kolegami z zerówki widuje się na przerwach i na świetlicy (czyli na ogół na placu zabaw). W sumie to bardzo dobry układ, bo on gadał na lekcjach, a teraz nie ma z kim (gdyż z największymi gadułami go rozdzielono!). Ma najmniej liczną klasę spośród pierwszych (extra), ale za to jest jedna śliczna dziewczynka z Wietnamu 🙂

Ach, i Łucja pojechała dziś z koleżankami na lody. Nie na takie w okolicy, tylko wsiadły do autobusu i pojechały dalej. Sześć ich było 🙂 Poszły do lodziarni, moczyły ręce w fontannie i weszły do Rossmana. I każda kupiła sobie maseczkę na oczyszczanie porów. Mnie to ubawiło 😀

I właściwie tyle. Na rynku kupiłam dynię i śliwki. Czas na zupę i śliwkową tartę! Dzieci na weekend do taty, a ja mam akcje w domu.

I jeszcze do tego obrazka się dziś uśmiechnęłam 🙂

dreams

Miałam na studiach koleżankę na kierunku ścisłym… Ona była na fizyce, ja na filologii. Ona miała samych facetów, a ja SAME baby (lecz u mnie było ciekawiej ;). I ona miała marzenie, żeby zobaczyć Ziemię z KOSMOSU. I NIE mogła zrozumieć, dlaczego mnie to nie kręci? Mówiłam, że nie, bo… mogła by mi się ziemia jakaś krucha wydać? I że w sumie to przecież i tak widać ją nie na ŻYWO, tylko przez jakieś kamery, bo przecież w prawdziwych promach i statkach kosmicznych nie ma okien! Lecz ona o tym kosmosie marzyła.. Mam za to inne nieracjonalne marzenie. Chciałabym zbadać moje DNA! Czytałam ostatnio artykuł o tym jak babka znalazła w swoim kodzie, że w jest, w prostej linii po matce, potomkiem Urszuli. Jednej z pra-kobiet, która była łowcą na północy. I potomkiem pra-Ewy, czyli pierwszej kobiety. Ciekawiłoby mnie, czy miałam przodków w Afryce, czy w Azji? Tak, to bym chciała wiedzieć 🙂 Btw. gdy zapytałam Łucję o jej nieracjonalne marzenie to okazało by się, że chciałaby LATAĆ i mieszkać na Bora Bora 🙂

Muszę się za COŚ zabrać. Nie mam ochoty i gram na zwłokę. Zrobiłam zakupy, posypałam ranę na nodze jakimś takim wysuszającym środkiem i skleiłam plasterkami ściągającymi. Wyjęłam naczynia do zmywarki wpadając niemalże reklamowy zachwyt (naprawdę kocham moje nowe tabletki do zmywarki!!!). I zrobiłam wpis na bloga. Nie zostało NIC więcej, więc MOGĘ się tym już zająć 🙂

Wrzucę foteczkę z sobotniego biegania. To koniec drugiego okrążenie, dobiegam do mety, a twarz jest czerwona. Widać doskonale, że za nisko podnoszę nogi, szuram po ziemi, dupsko ciąży, aaale jak tak patrzę na moją sylwetkę to może tych przodków gdzieś na południu miałam? 🙂

Krwawego tygodnia cd ;]

Zapisał mnie znajomy na bieg z przeszkodami… Są współorganizatorem i dostali pakiet wejściówek. Najpierw dręczył mnie w lecie, ale odbijałam: Daj spokój, Mirek, latem to ja jedynie do budki z goframi po odbiór biegałam. Forma nie ta. Ale jak ponowił pytanie we wrześniu, to pomyślałam, że jak mają się ZMARNOWAĆ (te pakiety), to WEZMĘ 🙂

No i teraz ruszyłam z treningami. Dziś pojechałam na siłownię specjalizującą się w crossficie, podpisałam umowę na osiem wejść i ruszam z treningami! Miejscówka jest kosmiczna. To takie niewykorzystywane już hale, industrialne nieoszlifowane wnętrze, jest zbite okno i jakaś wyrwana krata 🙂 No i rozwaliłam sobie nogę na skrzyni… Spoko, w piątek kolejny trening, ale już bez skrzyni. Po prostu ona była 2 cm wyższa niż ta, na którą zawsze wskakiwałam i potknęłam się na tych dwóch centymetrach nadwyżki :/



Wrzos w donice!

  • Chciałabym z Tobą omówić system nagród.
  • Słucham Cię Lila.
  • Powiedziałaś, że za pierwszy występ w chórze coś dostanę?
  • Zgadza się. A Ty powiedziałaś, że pierwszy występ jest na początku października.
  • Tak. Czy jest szansa, żebym dostała również za piąty i każdy po kolejnych pięciu?
  • A ile tych występów w roku będzie? Bo to może się okazać, że masz trzy rocznie?
  • Nie wiem. Ale na pewno będzie jeszcze jakiś w listopadzie.
  • Co Ty na to, żeby dostawać nagrodę za każdy nieparzysty występ?
  • W porządku.

Nauka się opłaca 🙂 Na zakończenie roku panny dostały w szkole bony do supermarketu ufundowane przez szkołę. Dla TYCH, co zdobyli pasek. Stypendyści dostali pieniądze i również bony, a Ci z paskiem tylko bony. Łucja swój zrealizowała w lecie kupując kilka paczek lodów w kartonikach (kaktus x7, mini magnumy, itp), a Lila zrealizowała swój wczoraj, kiedy pojechała z przyjaciółką Mają i załadowały koszyk śmieciowym żarciem. Nie bardzo wiem jakim, bo łupy są u Mai :)))

Łucja miała dostać konto. Rachunek w banku na 12 urodziny. I ja miałam na nie wpłacać co miesiąc jakąś kwotę z tytułu tego, że SAMA pracuje w domu nad matematyką (i nie chodzi na korki). Tu pojawił się pewien problem, bo jedyny bank, który dawał taką możliwość przesunął granicę na OD 13 ROKU. I od TEGO wieku Łucja może wybierać w dużej ilości ofert… Czyli konta i karty kredytowej panna JESZCZE nie ma, ku jej wielkiej rozpaczy. Aaale obiecałam jej, że będzie dostawać COŚ wartości tej kwoty zawsze gdy teoretycznie się nagromadzi. Panna marzy o bluzie z logo jednej firmy i ma to obiecane na koniec października (dwa miesiące rozliczeniowe). Ona zbiera na coś wielkiego, lecz potrzeby odzieżowe, które również ma, chce zrealizować w pierwszej kolejności (to chodzi o rzeczy, która ja NIE uważam za niezbędne).

<><>

Tymczasem jesień! W donicy już wrzos, a na miejscu róż, które nie chcą się przyjąć, są krzaczki bzu. Kwiaty kwitnące, które były WCZEŚNIEJ w donicy przerzuciłam do ogródka na tyły, gdzie powstaje wielka KĘPA kwiatowa (projekt PSZCZOŁA). Stan rabatki na razie roboczy więc bez fotosów.

z listy kolejne

Gdy robiłam cykliczne badania na wiosnę z rozpędu zapisałam się do alergologa. I dobrze, że to wtedy zrobiłam, bo gdybym TERAZ miała się zapisać to pewnie bym odpuściła. A tak, byłam od kilku miesięcy zapisana na DZIŚ i nie było wyjścia.

I zrobione! Mam rękę skłutą przez alergeny i diagnozę. „Pani, to ma konkretną tę alergię” 🙂 W grudniu kolejna wizyta, na która muszę dostarczyć rentgena (?) i od stycznia zaczynamy odczulanie… Odczulanie będzie trwało w różnym natężeniu przez trzy lata i jest jedyną skuteczną metodą na tę przypadłość. Zgodnie z tym co mi się wydawało uczulają mnie trawy i trawy szlachetne, czyli zboża. Uczulenie na metal też mam, ale ono nie jest uciążliwe i go nie ruszamy. Jeansów z metalowymi guzikami nie noszę, staników z usztywnieniem też nie a biżuterię tylko z pestek 🙂 Po raz kolejny pochwalę nasz system zdrowotny, który naprawdę jest coraz lepszy! 🙂

<><>

Obejrzałam z Łucją Annabell. Bo pojawiło się na HBO i „bo wszyscy w klasie JUŻ to widzieli”. Bardzo lubię ten argument, może nawet bardziej niż „bo wszyscy w klasie JUŻ TO mają”… Ale uległam i w ogóle nie jest straszny ten horror! Ba całkiem, jak na ten gatunek filmowy, LOGICZNY (o ile logiczne może być wchodzenie do zabronionego pokoju nocą). Oglądałyśmy wieczorem, jak maluchy poszły spać, a ja rozłożyłam się z prasowaniem i ogarnianiem domu. Tym niemniej jednak panna co chwila siedziała z kocem na głowie (żeby nie widzieć ekranu 🙂 I to akurat było zabawne :DD