Wybory, wybory

Taka byłam wczoraj wypompowana, że wykąpałam się zaraz po dzieciach i od razu rozpoczęłam usypianie. Chwilę poleżałam z Mieszkiem, a potem poszłam do Lilki. Zasnęłam u niej i obudziłam się chwilę po 22-giej. Zeszłam na dół włączyć pralkę oraz zmywarkę i spotkałam się z Łucją, która oglądała telewizję.

  • Mamo, ja sobie jeszcze chwilę pooglądam.
  • W porządku. Ale ja się fatalnie czuję, muszę wziąć jakąś tabletkę na te gile i idę z powrotem spać. Zrobić Ci jajko?
  • Tak.
  • Za pół godziny położysz się sama spać?
  • Tak, mamo.

Łyknęłam jakiś paracetamol (dziś już lepiej) i poszłam spać… Obudziłam się o piątej i wiedzę, że z dołu bije świetlna łuna… Zeszłam na dół, tam telewizor włączony, a Łucja leży na wznak, nie przykryta niczym na kanapie. I śpi… Potrząsnęłam za nogę i kazałam iść do łóżka. A dziś rano opowiedziałam to Lili.

  • Spanie na kanapie kojarzy mi się z tatą.
  • To prawda, Lila 🙂 Tacie się też tak zdarzało :)))

<><>

Dziś wywiadówkowy maraton. O 17-stej u Mieszka, o 18-stej u dziewczyn. Miałam sobie Mieszka odpuścić, ale jedna mama mnie prosiła bym była i pomogła blokować kreatywne pomysły „oprawy PASOWANIA na ucznia”. Już na meilingowej liście jest dym, bo został zamówiony profesjonalny fotograf (?), wałkowane są wzory dyplomów, prezenty dla uczniów i rodzaje poczęstunku. I co tu kryć ja jestem na nie, bo to TYLKO pasowanie. Nasza klasa ma jeszcze zapewnić balony i potrzebni są rodzice w dniu wydarzenia. A te wszystkie prezenty i rożki z cukierkami to coś co się potem wala po domu. Ja- świeżo po czystkach w szafach, jestem na NIE do gromadzenia!

<>

Za to u dziewczyn w szkole rozpoczęły się wybory do szkole do Samorządu Szkolnego. I kandyduje kolega Lili, który wydrukował DOLARY (400 sztuk), gdzie w miejscu głowy Washingtona, jest JEGO głowa. A Liliana jest w jego SZTABIE wyborczym i roznosi po szkole te ulotki :)))