- Moi drodzy… – stanęłam przed całą trójką na linii kanapa vs wyłączony telewizor – W Rosji uważają, że w każdym domu jest „domowoj”. Taka mała postać, duszek, stworek, który opiekuje się domem.
- To pokątnik! W Hildzie było! – wykrzyknął Mieszko.
- Bardzo możliwe, bo on w wielu kulturach się pojawiał. I mam wrażenie, że nasz Pokątnik się na nas obraził… Spadł ze ściany kot*, rano rozwaliła się gofrownica**, kapie sufit w pokoju Mieszka i kran w kuchni…
- Wszystko się wali – podsumowała Lilka.
- No właśnie. I mam wrażenie, że się na nas obraził.
- Może nowa Ziarnuszka się jeszcze nie przyzwyczaiła? – drążyła.
- Może, a może przeraża ją ogrom pracy w naszym domu?
- A czy to nie jest tak, że ona naprawia atmosferę?
- Atmosfera jest wspaniała, ALE nasz dom ani nie dostaje od nas prezentów, ani o niego nie dbamy…. DLATEGO nadchodzący tydzień ogłaszam tygodniem WIELKIEGO sprzątania!
*tekturowa ozdoba
** rano przestała działać, więc placki z przygotowanego wcześniej ciasta gofrowego robiłam na patelni. Btw. to akurat dobrze, bo zasada jest taka, że ABY kupić nowe, trzeba zużyć stare, więc Łucja już wynalazła NOWĄ gofrownicę, która będzie JESZCZE lepsza 🙂
I od takiego porządkowego hasła zaczynamy nowy tydzień! Na strych muszę przerzucić suszarkę z praniem, w weekend przejrzeliśmy garderobę dzieci (trzy worki wylatują na zawsze), a dziś zabieram się za moją, czekają łazienki i kuchnia. Zimno – dziś dzieci po raz pierwszy w tym roku nie pojechały do szkoły na rowerach (codziennie przynajmniej jedno docierało do szkoły na dwukołowcu) i w kurtkach. Warunki do nudnych zajęć doskonałe 🙂
