Moim kultowym filmem w okresie nastoletnim była „Krew Bohaterów” (Salut od The Jugger). Gra tam Rutger Hauer, którego uważałam wtedy za mężczyznę absolutnie doskonałego i jest jedna scena, którą mi się wyjątkowo podobała. ON jest z nią. On jest wielkim i wspaniałym wojownikiem, który ma przeszłość z pięknymi kobietami za sobą, ona drobną, chłopięcą Azjatką. Ona jest miotaczem w jego drużynie. I leżą razem wieczorem i ona mówi do niego: Ciało bez blizn musi być piękne. Nie pamiętam co on odpowiada, ale wynika z tego, że doskonałe ciało nie ma większego znaczenia. 🙂
Niemniej jednak trochę się tym moim ciałem przejmuję i do biegów z przeszkodami byłam na nie… Ale wyszło tak, że dostałam pakiet i pomyślałam, że skorzystam. DOBRZE się stało, że tydzień temu uszkodziłam sobie nogę, bo nie szarżowałam. Odpuściłam sobie przejście po dość wysoko zawieszonej równoważni, bo gdybym się z niej zwaliła na równoległe równoważnie obok, to bym się nieźle połamała. Nie wspinałam się też po linie i nie wbiegłam na wysoką pochylnię. Za nieumiejętność pokonania tej ostatniej przeszkody byłam zamknięta w lodówce za karę :0 NIE na długo i szczerze mówiąc było tam ciepło 🙂 Musiałam też wskoczyć do zbiornika pełnego lodu i przepłynąć pod drutem na drugi brzeg (leżąc na plecach). Przeszkód z wodą i błotem było więcej i były fajne. Ach, były też rowy. Sześć rowów obok siebie. Każdy głęboki na 3 metry. Trzeba było wpaść i wydostać się z niego. I wpaść w kolejny i wydostać się z niego. Itd. Podobało mi się, chociaż nie przypominam sobie bym kiedykolwiek była bardziej unurzana w błocie niż dziś!
Moje fotki będą pewnie za kilka dni, ale wystawiłam też dzieciaki i ich mam. Tylko maluchy, bo kategoria Kids, jest do 11 roku życia i Łucja się nie łapie. Też miały sporo wody i zaraz za metą ich przebierałam. Skarpetki i moje, i ich są do wywalenia. Bielizna zresztą też.

No dobra, ale zanim stanęli na mecie…
Musieli ruszyć w dymie różowej dymnej racy!

Czołgać się, przeskakiwać przez dziury i pokonywać rowy z wodą:



Wpadać do okopów i wyłazić z nich np. przy pomocy liny. Btw. gdy Mieszko szedł jeden taki odcinek to był tak zbulwersowany ilością błota, że chciał o coś wytrzeć ręce. W pierwszej chwili zagapił się na plecy dziewczynki przed nim, ale gdy odkrył, że jest równie brudna jak on, wytarł w ścianę ZIEMI obok 😀


Przełazić przez przeszkody (w jednej z tej błotnych Lilina zgubiła buta, ale go wykopała 🙂


No i oczywiście zjeżdżać na giga-błotnych zjeżdżalniach! 🙂


