Gnałam tak wczoraj z miejsca na miejsce i wtem okazało się, że potrzebny jest wypis z KW. Gdzie by tu to zrobić??? Wpierw i tak potrzebowałam jakiś bankomat mojego banku, bo w tych urzędach gotówka potrzebna… O, jest!
Zaparkowałam i weszłam do placówki. Bankomaty były w takim holu pomiędzy bankiem a ulicą. Szukam karty. Nie ma. D.pa… Nie ma nigdzie. Ale, moment! Jestem w moim banku, czyli mogę bezprowizyjnie wyjąć w okienku. Weszłam dalej, a tam przy trzech różnych stanowiskach, wokół mnie, siedzi trzech gości. I na mnie patrzą. Więc mówię:
- Wow, nie wiem co wybrać! 🙂
A jeden na to:
- A co Pani chciała?
- Wybrać gotówkę, bo nie mam karty.
- A to do kolegi.
Siadłam, dałam dowód i mówię, że gdzieś mi zaginęła.
- Jeszcze sprawdzę w innych miejscach, ale szybciej chyba będzie wyrobić duplikat. On jest płatny?
- Nie. Ale dobrze, że Pani jest, bo patrzę na rachunek i mam dla Pani świetną propozycję.
- Chodzi o karty kredytowe?
- Bardzo dużo Pani za nie płaci.
- Wiem, ale niewiele tu można zrobić.
- Teraz, co miesiąc, z tytułu zadłużenia kart, płaci Pani 320 złotych. Proszę poczekać, a ja mogę zrobić tak, że będzie 260.
- Ja muszę deklarację spłaty wypełniać? Te dochody ostatnio nie istnieją i boję się nowych zobowiązań.
- Ja zrobię Pani symulację. Jaki jest Pani stan cywilny?
- Rozwódka.
- Coraz więcej osób to spotyka.
- Jest dobrze. I raczej tak już zostanie.
- Jak ja z moją żoną się rozwodziłem to zastanawialiśmy się co powiedzieć w sądzie, bo nie mieliśmy wielkich powodów.
- No u nas też było pokojowo.
- Dzieci mamy trójkę… Proszę zobaczyć te symulację.
- Ja też mam trójkę. No, ładna ta symulacja. Niech będzie.
- Ja mogę zdjąć moją prowizję i zrobiło nam 190.
- Świetnie.
- Ona nie lubiła moich samolotów, bo ja mam cztery, a mi przeszkadzał bałagan. Za to teraz jest bardzo dobrze.
- To tak jak u nas.
- A w jakim wieku dzieci?
- 12, 10 i 8.
- To trochę starsze. Moje są 8, 7 i 5. Zlikwidujemy Pani karty kredytowe całkowicie.
- NIE!!! Uwielbiam moje karty kredytowe! Mają zostać! Już mój były mąż chciał mi je ciągle zabrać.
- Ach, jak to dobrze zwalić wszystko na tych byłych mężów.
- A jaka płeć dzieci?
- Środkowa dziewczynka i dwóch chłopców.
- U mnie na odwrót. I dziewczyny starsze.
- A co lubią?
- Różne rzeczy. Atrakcje są raczej dziewczęce…
- Moje to lubią latać samolotem, bo my tak ciągle latamy. Wie Pani co, zrobiłem takie coś i jeszcze bardziej mogę tę cenę obniżyć. 140.
- Ale ja chciałam wypłacić 50 PLN
- Dziś dostanie Pani więcej. Jak to dobrze się stało, że Pani tę kartę zgubiła!
- A w lecie zaczął mi portfel rozpadać i nawet chciałam kupić nowy, ale w końcu się nie zdecydowałam i gubię wszystko.
- Za dużo w nim jest. Dziś Pani wypłacę więcej, bo nie mam gdzie tego schować na rachunku..
- Dobrze.
- I dam moją wizytówkę, gdyby dzieci chciały polatać samolotem. To jest mój numer…
Dzieci są zachwycone, ale raczej, JEDNAK, nie zadzwonię 🙂 Moje życie i tak jest skomplikowane. I zlew mi się znowu zapchał 🙂 Btw. przyszło mi do głowy, skąd to pytanie o stan cywilny zaraz na początku rozmowy. Ja z automatu odpowiedziałam, ale ono nijak się miało do formularzy. Wpierw myślałam, że to przez brak obrączki, ale jak on widział mój rachunek to samej górze jest otrzymany przelew o nazwie alimenty. Normalnie, kobieta po przejściach 🙂
<><>
Orzechy cd. Dobra rzecz w KOLEJNEJ porze roku jest taka, że orzechy się SKOŃCZĄ. Włoskie dzieciaki rozłupują nożem, ale laskowe tłuką tłuczkiem do mięsa. I tak wygląda przestrzeń przed telewizorem:

