dreams

Miałam na studiach koleżankę na kierunku ścisłym… Ona była na fizyce, ja na filologii. Ona miała samych facetów, a ja SAME baby (lecz u mnie było ciekawiej ;). I ona miała marzenie, żeby zobaczyć Ziemię z KOSMOSU. I NIE mogła zrozumieć, dlaczego mnie to nie kręci? Mówiłam, że nie, bo… mogła by mi się ziemia jakaś krucha wydać? I że w sumie to przecież i tak widać ją nie na ŻYWO, tylko przez jakieś kamery, bo przecież w prawdziwych promach i statkach kosmicznych nie ma okien! Lecz ona o tym kosmosie marzyła.. Mam za to inne nieracjonalne marzenie. Chciałabym zbadać moje DNA! Czytałam ostatnio artykuł o tym jak babka znalazła w swoim kodzie, że w jest, w prostej linii po matce, potomkiem Urszuli. Jednej z pra-kobiet, która była łowcą na północy. I potomkiem pra-Ewy, czyli pierwszej kobiety. Ciekawiłoby mnie, czy miałam przodków w Afryce, czy w Azji? Tak, to bym chciała wiedzieć 🙂 Btw. gdy zapytałam Łucję o jej nieracjonalne marzenie to okazało by się, że chciałaby LATAĆ i mieszkać na Bora Bora 🙂

Muszę się za COŚ zabrać. Nie mam ochoty i gram na zwłokę. Zrobiłam zakupy, posypałam ranę na nodze jakimś takim wysuszającym środkiem i skleiłam plasterkami ściągającymi. Wyjęłam naczynia do zmywarki wpadając niemalże reklamowy zachwyt (naprawdę kocham moje nowe tabletki do zmywarki!!!). I zrobiłam wpis na bloga. Nie zostało NIC więcej, więc MOGĘ się tym już zająć 🙂

Wrzucę foteczkę z sobotniego biegania. To koniec drugiego okrążenie, dobiegam do mety, a twarz jest czerwona. Widać doskonale, że za nisko podnoszę nogi, szuram po ziemi, dupsko ciąży, aaale jak tak patrzę na moją sylwetkę to może tych przodków gdzieś na południu miałam? 🙂