
Koniec lata to wysyp festynów i lokalnych imprez. To ILE miałam zaznaczonych atrakcji w kalendarzu (na ten weekend) było ilością o-sza-ła-mia-jącą 🙂 Ogniska integracyjne, święto wody, święto latawca, festiwale czy spotkania przy ziemniaku… Na takie ostatnie dotarłam wczoraj i ja. Dzień Pieczonego Ziemniaka! Ziemniaka (upieczonego) w sztukach TRZECH dostałam, a dziś szykuję się już na Początek Roku Szkolnego!
Były o to boje. Łucja chciała COŚ nowego na ten dzień, ale uparłam się, że NIE. 300+ przepuściliśmy na ICH życzenie na wyjazd nad morze (chcecie nowe plecaki czy wyjazd nad morze?), więc konsekwentnie niepotrzebnych wydatków ma nie być. Wyprasowałam WSZYSTKIE ubranka spełniające warunek stroju galowego i mają z tego coś wybrać. Tego jest BARDZO dużo, połowa pewnie za mała, ale przy okazji to przejrzą.
<>
Mam dla Was fotkę z wakacji. Metaforyczną. Dzieci odkryły u dziadków trzepak. To zresztą niezły relikt dawnych czasów. PO CO na działkach ludzie sobie te trzepaki stawiali? Każdy miał trzepak… Kto teraz trzepie dywany? Babcia wskazała, gdzie wisi trzepaczka i dziewczyny trzepały kocyk. A metaforyczną, bo niech TO będzie takie wytrzepywanie letniego lenistwa 🙂 Spinamy się na nowy rok szkolny! Jak widać, trochę smuteczek, ale innego wyjścia nie ma! 🙂


