Carbons are my soulmate

– Mamma Mia 🙂 Węglowodany są moja bratnią duszą.

Czyli wpadłam na siłownię dziś rano, bo te bratnie dusze mnie ostatnio osaczały…

 

Za to dzieci były ponownie na warsztatach garncarskich. Podczas tego lata wpadły do pracowni TRZY razy. Pierwszy raz lepiły, za drugim razem (gdy wyroby były już wypalone) szlifowały i wygładzały (i znowu lepiły), a DZIŚ pokrywały szkliwem. Ich dzieła będą do odbioru za tydzień, a ponieważ było to fajne, PRACOWNIĘ chętnie wstawię do stałego wakacyjnego grafiku! Bo zawsze wyjdzie tak, że przez któreś dni lata będą w domu a to świetny patent na wypełnienie czasu.

Czekając na nich i czytając różne zaległe gazety wyczytałam, że podczas tworzenia sztuki, występuje zwiększony przepływ krwi w korze mózgowej, co nie tylko powoduje uczucie przyjemności, ale jest bardzo korzystne dla pracy tego narządu. Artykuł dotyczył bazgrołków, które możemy robić na notatkach, ale dotyczy zjawisko dotyczy oczywiście CAŁEJ czynności twórczej. I im mniej jest ograniczona granicami (kolorowanki i foremki aktywują SŁABIEJ) tym lepiej!