Jak CO ROKU, ułożyłam towarzystwo na łóżku, wyjęłam rozkładaną drabinkę (by uzyskać lepszą perspektywę 😉 i zrobiłam Z GÓRY zdjęcie. W tej samej konfiguracji lądują zawsze w lecie, co 12 miesięcy i w ten sposób widać czy rosną 🙂 Ubranka są dużo za małe, ale na RAZIE jeszcze je jakoś na siebie wciskają (oprócz bodziaka Mieszka, który został zastąpiony dawno temu).



A tak BYŁO w 2012:

<>
Byliśmy zerwać polne kwiaty (żółte) na polach i też Wam je pokażę, bo SĄ piękne! Tuż obok wazonu stoi sok malinowy. Jak pojechałam na Festiwal Języka Polskiego to byłam w domu mojej babci, gdzie urzęduje wujek ze swoją rodziną. Weszłam do kuchni, a tam cała kuchnia zastawiona takimi małymi buteleczkami z czymś czerwonym…
- Ula, co to takiego?
- To sok malinowy. Poprosiłam Tomcia, żeby mi takie małe buteleczki kupił.
- A czy ja mogę sobie taką jedną wziąć?
I dostałam 🙂 A jak dzieci przyjechały i ją odkryły, to pierwsze co zarządziły to OTWÓRZMY 🙂 Tak też się stało!

<><>
Jutro rano jedziemy na krótkie wakacje. Ciepło ma być jeszcze przez tydzień, więc na szybko postanowiliśmy błyskawicznie wyjechać. Wyjazd o siódmej rano, a wracamy we wtorek!
