Gdzieś wyczytałam ostatnio, że okazało się, że żołnierze w Iraku mieli taki sam poziom stresu jak matki. Lekki sen i niesłabnąca czujność. Albo na odwrót, że zmierzono, że matki mają taki sam poziom stresu jak żołnierze wracający z Iraku. Lekki sen pomimo zmęczenia i nieustającą czujność przez całą dobę… Niezłe.
Nad morzem widziałam taką scenkę: Siedzieliśmy w szkole, gdzie serwowano obiady i przy stoliku obok siedziały dzieciaki. Grupka. Wiekowo to takie wczesne liceum (?), ale może po prostu młodo wyglądali i byli to 19-latkowie? Wśród nich była dziewczyna, która była absolutnie piękna. Na pewno kojarzycie ten typ, który wszystko ma idealne. Piękną cerę, błyszczące włosy, wielkie migdałowe oczy o niezwykłym kolorze i jakiś taki spokój. I ona siedziała z bobasem na kolanach. Był w tej ekipie tata tego chłopca. Ładny, muskularny, identyczny na twarzy jak ten maluch. Reszta towarzystwa to były pryszczaki. I ta dziewczyna miała w sobie taką czujność matki. Ja nie wiem kiedy ona się u nas pojawia, ale jak to małe machało widelcem, to zanim złapało go w ręce ona wiedziała, żeby się odchylić. Mikrosekundy przed zrzuceniem odsuwała szklankę w kompotem i chociaż dzidziuś próbował złapać jej jedzenie, to ona była czysta. Patrzyłam na nią z taką fascynacją, że taka cecha u niej też się pojawiła.
Jak z domu gdzie jest jakaś określona liczba domowników (liczba dzieci), któreś wyjeżdża CZUJE się to. I nie ma znaczenia ile ich jest. Czuje się gdy na kolonie wybywa jedno z trójki i dwójka z piątki. I ci co zostają funkcjonują inaczej. Nie do końca wiedzą jak i mają problem z odnalezieniem się. Dla mnie każdorazowo jest to okres trudny. Jednego wieczora było tak źle, że aż mnie to zdziwiło i zaczęłam się zastanawiać kiedy ostatnio tak było… I wyszło na to, ze na święta. Btw. chyba nie jest to zły wynik, że rozklejam się raz na pół roku. Wydaje mi się, że sporo osób ma takie dołki częściej.
<><>
Mam je już te moje gluty 🙂 Sztuk trzy i już śpią. Jutro omówię z nimi co robimy przez te ostatnie dwa tygodnie wakacji. Na polach zbierają się bocianie sejmiki i ruszają te wielkie ptaki w podróż… A w Bieszczadach zaczynają kwitnąć ziemowity, co oznacza szybką i długą jesień. Lubię jesień 🙂
