Piękno to rodzaj miłosierdzia

– Eustachy Rylski

Od niedzieli do soboty odbywał się w mieście chrząszcza najważniejszy festiwal literacki w Polsce, czyli Festiwal Języka Polskiego. Byłam tam dwa lata temu, rok temu nie dałam rady, a w tym roku załapałam się na dwa dni. Creme de la creme polskich pisarzy i literatury. Warsztaty, spotkania, dyskusje. Rylskiego nic nie czytałam, ale on ma tak niezwyczajny poziom erudycji, że teraz muszę. Za to Stasiuk mnie rozczarował. On realizuje swój plan ekstremalnego literackiego podróżnika na wschód, btw. ma teraz zespół i na jesieni wybiera się do Donbassu, grać na linii frontu, ale w formie dialogu, to mierny z niego mistrz retoryki.

Jestem przeładowana słowami, ideami i tym jak można patrzeć na świat. Sama impreza rozwija się i jest coraz wspanialsza. Codziennie były również pokazy filmowe polskich powojennych arcydzieł. Przyczepię się do bazy żywieniowej, która jest licha. Kawałek dalej, w Janowie, były Gryczaki, czyli święto kaszy, gdzie nakupowaliśmy bardzo wielu i bardzo różnych pierogów biłgorajskich i gryczaków i nie rozumiem dlaczego impreza nie mogła się odbywać BLIŻEJ. Nawet zwykłe food trucki były by przydatne.

Sytuacja niżej jest mistrzowska 🙂 Stasiuk zabrał Nogasiowi mikrofon, żeby kłócić się z Rylskim o Ukrainę. A w pierwszym rzędzie na przeciwko Rylskiego siedział Myśliwski, który się z tego śmiał 🙂 Btw. Nogaś, to dziennikarz, który ma ogromną literacką wiedzę, ale co lepsze przytoczył taką zabawę gdy ze znajomymi wyobrażali sobie piekło. I wygrał ten, który wyobraził sobie Stasiuka na All Inclusive w Egipcie, bo ten gardzi turystyką zorganizowaną. To też jest niezłe, bo świadcza, że obraca się w świecie ludzi, gdzie wszyscy nie tylko czytają, ale rozróżniają też specyfikę i obsesje pisarzy.

Ale żeby nie było tak patetycznie zabawny akcent 😉 Krzesełka na których się tam siedziało, pochodziły z budynku szkoły. Jak zaczynał się kolejny panel rozmów/w innym miejscu, to każdy sobie te krzesełka niósł. A te krzesełka to szkolne były… I jak to na szkolnych krzesełkach RÓŻNE rzeczy uczniowie sobie na lekcjach malowali… 😀 Btw. NIE sprawdziłam CO było namalowana na MOIM!!!

W plejadzie wydarzeń  towarzyszących była też (na klimatycznym poddaszu) wystawa malarstwa Karpowiczów. To tacy Kossacy Roztocza.  Każdy malował inaczej, ale mnie rozwaliło malarstwo Katarzyny, która malowała w takich duchu prymitywizmu. Żeby było lepiej, poznałam ją, to okazała się być 28-30 letnia, hipnotyzująca dziewczyna. No więc kiedyś kupię sobie jej obraz. KIEDYŚ.