Lubię gdy wcześnie zapada zmrok. Lubię zimę.

– Ostre przedmioty, s01e03. Taki nierówny ten serial, ale scena randki przy parkingu mistrzowska.

 

Przekopałam szafki w kuchni rozmieszczając molowe pułapki. Wywaliłam pewną ilość przypraw: nie wiem po co mi ziarno kozieradki oraz suchy czosnek niedźwiedzi, bo chyba nigdy ich nie użyję oraz mieszanki. Tak naprawdę z mieszanek używam tylko garam masali, więc po co mi zestawy przypraw do ryb?? Uporządkowałam gospodarczy, a w szafach odzieżowych po prostu porozkładam preparaty. Zachciało mi się porządkować ogródek i energię przekierował TAM. Porządkując ziemię pod rododendronami znalazłam zabawkę Sziwy, która musiała tam leżeć ze dwa lata… Chwilę na nią patrzyłam, podsypałam ziemię, wymieniłam korę i wsadziłam ja tą z powrotem. 🙂 To dobre miejsce. Jakoś tak o tej naszej psie ostatnio nawet myślałam. Nad morzem, na kwaterze okazało się, że w formularzu do rezerwacji było, że będę z 6 miesięcznym labradorem. I mówię, że NIE. Że owszem BYŁ labrador, ale nie 6 miesięczny, więc może gdzieś jakiś chochlik wpisał, bo psa z nami nie ma. Niemniej jednak mieliśmy wielki pokój ze specjalnie wydzielonym miejscem na duże psie legowisko i tak sobie myślałam, że morze by się Sziwie podobało. Chociaż lata nie znosiła.

Do przybycia dzieci zostało mi jeszcze szorowanie ścian, znalazłam małą śnieżkę, więc tam gdzie nie doczyszczę jednak podmaluję oraz mycie okien w kuchni, bo letnie muchy je zabrudziły. Ale to od poniedziałku, bo jutro rano znowu na chwilkę wyjeżdżam. Do niedzieli. W niedzielę wracam, pamiętajcie, że 12-go macie Noc Spadających Gwiazd i zaplanujcie sobie jakiś plener z leżeniem pod gwiazdami!