planowanie tygodniówki

W gminie rozpoczęło się czipowanie zwierzaków. Byłam u weterynarza, odłożyła dwa czipy i w wolnej chwili podjadę. Właściwie nie tyle w wolnej co konkretnej, bo w momencie gdy POJAWI się Klarens. W weekend większość dnia mnie nie było i się z nim nie widziałam, ale dziś/jutro powinien zajrzeć. A jak już załatwię z nim, podjadę z Miaustrą.

<><>

Mieszko ma nową dziewczynę. Spędzili pół dnia razem, a krok za krokiem łaziły za nim jego siostry. Oto jaką rozmowę podsłuchały… Ona:

  • Nie uważasz, że rozmawiamy jak dorośli?
  • Nie. Dorośli w kółko rozmawiają o dzieciach. Ja już miałem dwie dziewczyny, ale z obiema zerwałem. Z jedną w myślach, ale się domyśliła.

??? :0

marzenie by się sklonować

Podczas kiedy tysiące ruszyły na noc muzeów (wczoraj), a (dziś) równie okazałe tłumy brały udział w zawodach fitnessu (gdzie znajomi z mojej kettlowej ekipy zdobywali podium amatorów), ja się szkoliłam. Rozwijałam kompetencje jako przyszły pedagog. Chciałabym być w ten weekend wszędzie, ale maj jest bezwzględny i trzeba w tych atrakcjach niestety przebierać.

O czym się uczyłam? O motywowaniu. Jak wspierać, jak motywować i czy można przesadzić z poczuciem własnej wartości. Zrobiliśmy przegląd przez typy osobowościowe, przetoczyliśmy przez najnowsze teorie pedagogiczne i omówiliśmy mechanizmy emocji. Podobało mi się i w sumie to spróbuję się do wakacji wbić na jeszcze jedno podobne szkolenie.

 

Poza tym działo, się działo, w ten weekend! Cher odświętowała 72 urodziny (????), a książę Harry wziął ślub! Nie wiem czy pamiętacie, jak William brał ślub i pisałam, że Harry to większe ciacho? Cały czas tak uważam. A Panna Młoda jest śliczna oraz sensowna i nie to co Kate… Co to za baba, która rodzi trójkę dzieci pod rząd?? (no dobra, jeszcze jestem ja ;))) Trzymamy kciuki, piękna ta Nowa Para i było naprawdę wzruszająco (na retransmisjach 🙂

Mam dla Was jeszcze foteczkę z piątku. To była ścianka do selfie, która mi się strasznie spodobała. Dokładnie tak!!!. Skoro nie mamy analfabetyzmu (bo istnieje obowiązek szkolny), to oznacza, że WSZYSCY Polacy potrafią czytać 😀

ot taki roboczy weekend

Dzisiaj w szkole jest Dzień Rodziny. To duża impreza, odpracowywanie 3 maja, na której mają się stawić wszyscy uczniowie. Parę lat temu gościem specjalnym była Margharet, a w tym roku dla dzieciaków zaśpiewa pewien popularny boys-band (polski), który Łucja zna. Jakby tego było mało będzie też występ muzyczny zerówki, czyli klasy Mieszka. Do tego loteria, dmuchańce i tym podobne atrakcje. Super!

Aaale, mnie niestety tam nie będzie bo zapisałam się na jedno szkolenie. Nie sądziłam, że się na nie dostanę, ale udało się. Dotyczy motywowania nastolatków. Jest dwudniowe, program wygląda świetnie, warsztaty też mogą być przydatne, lecz co najważniejsze jest bezpłatne 🙂 Nie zagwarantowano nam wyżywienia (chociaż ma być bufet na parterze), więc od rana smażę kotlety z łopatki, kaszy gryczanej i szczypiorku (cd konsekwencji wczorajszego zakupowego szaleństwa). Będę siedziała tak ekskluzywnie z kanapkami jak osoba na wyszukanej diecie eliminacyjnej 🙂

O czym nas będą uczyć opowiem jutro, ale Wy dziś nie przegapcie Nocy Muzeów. To kolejna atrakcja, którą odpuszczam, ale coś za coś 🙂

a perfumy będą za rok ;)

  • Lila, a kto jest BFF* Alcesta?
  • Mikołajek, Łucja.

* BFF – Best Friend Forever

<><>

Maj to miesiąc zapchany wydarzeniami sportowymi i kulturalnymi. Mieć tylko czas oraz formę i można zaliczać kolejne koncerty, spotkania literackie i biegi. W maju wypadają też Targi Książek, na które staram się wpadać. Żałuję, że nie zabrałam tam dziś dzieci. Podobało by im się i miały mi to za złe. Aaale, dzisiaj mieli w szkole wielką galę: nadanie imienia szkole i obecność była obowiązkowa.

Czyli pojechałam SAMA i mam książki na Dzień Dziecka! Dla nich… i dla siebie. Miałam dylemat czy mogę sobie kupić na Dzień Matki perfumy, ale w ten sposób problem się SAM rozwiązał, bo po prostu kupiłam sobie trochę NOWEJ makulatury 🙂 W zestawie są też dwa audiobooki. Ostatnio na potęgę ich słuchamy i znowu się w nie wkręciliśmy. Zaczęliśmy słuchać bibliotecznych Pozaświatowców i tak mnie pochłonęło, że ja jeżdżąc autem słucham sama, chociaż to książka dla dzieci (ten sam autor co Baśniobór). Na tej audio-fali doszły dwa audiobooki. Jeden z Europejskimi Legendami – wydawnictwa, którego mamy Mity Greckie i to chyba najlepszy nasz dziecięcy audiobook i Historia Pszczół. Tą druga słuchałam już w aucie w drodze na siłownię i podoba mi się.

Ponadto:

  • Łucja dostanie Ratując Sophie (kolejną część czegoś co lubi) i Nocnego Ogrodnika (pisarza, który jej odpowiada).
  • Mieszko dostanie Pingwina, który podobno jest absolutnie świetny, pięknie wydany oraz ma bardzo dużą czcionkę i Zagubionych. Ci Zagubieni to taka książka z zadaniami. Gość mi polecił, że 7-latkowi już się spodoba. Coś w stylu: idź do strony 13-stej, albo znajdź w domu coś tam, itd.
  • Najmniej hitowe są rzeczy dla Lilki, ale panna zachwycona Mikołajkiem zaczęła w końcu czytać i Łucja I TAK zawala ją lekturą. Dostanie więc I część Gustawa Gloom i Hermesa– bardzo bajkową i pięknie ilustrowaną opowieść o magicznym świecie.
  • Dla mnie jest Córka Króla Moczarów, a której babka mi powiedziała: że to ich zdecydowany hit wydawniczy i nawet papierowa torba z wydawnictwa jest z reklamą tej książki i Niedźwiedzia i Słowika, czyli baśń dla dorosłych.
  • Jest jeszcze Mały Poradnik Życia i stos katalogów wydawnictw, czyli rzeczy które dostałam. W tych drugich mam pozaznaczane CO JESZCZE… 😉



papuzie przygotowania

Przyjemnie jest odczuwać, jak rozwija się medycyna. Miała Lilka to podejrzenie anginy, więc na wszelki wypadek już nic nie mówiła, nic nie jadła i przygotowała sobie zeszyt, w którym będzie do nas pisać jak straci głos (ona potrafi być melodramatyczna). Ale pojechałyśmy do przychodni, pani wsadziła patyczek do gardła, potem do jakiejś fiolki i 4 minuty później miałyśmy diagnozę, że żadna angina się NIE zaczyna. Nie ma bakterii za to odpowiedzialnej, a gorączka i senność mogły być spowodowane emocjami (tych u nas nie brakuje). Gdy dotarłyśmy do domu Liliana już była zdrowa (w sensie mentalnie 🙂 Pewnie można było zaczekać, ale w weekend dzieciaki mają jakieś obowiązkowe atrakcje, ja szkolenie i trzeba by zacząć kombinować jak tu je można rozdzielić…

A potem zamiast pojechać na siłownię spędziłam dwie godziny w Urzędzie Skarbowym i na nic już nie mam czasu. Fryzjer mój i Łucji przechodzi na przyszły tydzień, za to wpadłyśmy w końcu na pomysł jakie atrakcje będą na jej urodziny (za miesiąc). No i zmieniamy temat imprezy…. Party odbędzie się nad wodą i początkowo planowałyśmy zrobić tematem syreny. Wszystko w niebieskościach i błękicie… Ale, tak naprawdę aktualne papiernicze kolekcje są pełne ptaków i papug i zrobienie wszystkiego w wariancie bardzo kolorowym: jasno zielonym, żółtym i czerwonym będzie dla nas łatwiejsze.

Ach, no i udało mi się znaleźć dwie fotki dziewczyn, które nadadzą się do kart rowerowych 🙂 Bingo! ->odpada fotograf 🙂

Dałaś mu zegarek? On cały czas się na niego patrzy! Jak triathlonista!

 – Jerzy o Mieszku po lekcji pływania

Lilka cały czas niewyraźna. Ból głowy i wysoka gorączka. I NIC więcej. Wylądowałyśmy dziś u lekarza i na razie obserwujemy. Dok zaproponowała zrobienie testu na anginę (wynik jest w ciągu 5 minut) i jutro rano chyba to zrobimy. A tymczasem Łucja dalej obrażona, że ona MUSI chodzić do szkoły :)) Opowiedziałam jej, że jak byłam w jej wieku to pewnego razu mój młodszy brat nie poszedł do szkoły, bo był chory. A gdy wróciłam to mama siedziała na JEGO łóżku, tuż obok niego!!! Tak mnie ten widok rozeźlił, że chciałam zamknąć drzwi od  pokoju, ale oni to PRZEWIDZIELI i włożyli w zawiasy SZKOLNĄ gumkę. I ja złościłam się coraz bardziej, bo drzwi odskakiwały, a oni się śmieli 🙂 I w końcu odkryłam co zrobili i nakrzyczałam na nich, że to bardzo dobra gumka!!! I tę moją wściekłość na NICH pamiętam do dziś :)) Ale historia jej NIE rozbawiła, bo jest zbyt zazdrosna :)) Mam więc nadzieję, że panna Liliana w magiczny sposób ozdrowieje i najpóźniej w piątek ją wyślę do szkoły…

<><>

Szkolna opowieść Łucji:

Pani powiedziała Natalii, że musi oddać pracę o talentach (taka kobyła, którą mieli napisać w domu), ale Natalia powiedziała, że „przecież już oddała”. I na to Jędrek powiedział do pani: No to ma Pani problem i pani się na Jędrka zdenerwowała.

🙂

Dzióbek Nr 3

O piątej rano do łóżka przyszła mi Lila. Bo boli ją głowa. Pęka… Pękać nie pękała, ale panna miała gorączkę. Powiedziałam: dziś zostajesz w domu, poczytasz Mikołajka (lektura). Łucja na to strzeliła focha, że jej „bólami głowy” nikt się nie przejmuje i w ramach buntu nie poszła na pierwszą lekcję. W końcu wypchnęłam ją z domu i pojechałam na jedną z nieprzewidzianych atrakcji na ten tydzień, czyli badanie techniczne Daczki. Auto nie jest do końca sprawne (należy wymienić hamulce i są luzy na czymś tam), ale gość podbił! I to jest bardzo dobra wiadomość 🙂 A jak już w końcu wróciłam do domu zahaczając o rynek (fasolka tanieje, truskawki jeszcze średnio) panna Liliana w magiczny sposób ozdrowiała. Teraz co prawda postanowiła odespać tę nagłą pobudkę, ale to chyba akurat dobrze 🙂

I mamy kolejnego klona Dzióbka… Bo wyobraźcie sobie Dzióbek ZNOWU zaginął!!!!??! I początkowo nie zamierzałam nic z tym robić (już minęły 2 miesiące), ale każdą historię o pluszakach Mieszko zaczyna słowami: Miałem kiedyś SYNA. Miał na imię Dzióbek… Nie mogłam tego słuchać, więc zamówiłam kolejnego. Pewnego razu wszystkie się znajdą i nadamy im wtedy numery 😉

prawko

Panny przystąpiły do przygotowywania się do egzaminów na kartę rowerową! Łucja w zeszłym roku powiedziała: Phi, po co mi to, ale jak Lilka zaczęła się szykować i na dodatek okazało się, że gmina kupuje specjalne przenośne miasteczko ruchu drogowego (jak na foto) do zdawania egzaminów, to zdają OBIE 🙂

No i zaczynamy kolejny tydzień. Boję się powiedzieć, że może będzie luźniejszy, więc dorzucę, że koniec tygodnia BĘDZIE napięty. No i może wyrwiemy się z Łucją do fryzjera koło środy. Panna najstarsza wierci mi też dziurę w brzuchu o nowy telefon i bardzo mnie cieszy, że w jej klasie skończył się ten kretyński pęd za ajfonami 🙂 Może więc pod choinkę dostanie 😉

Miaustra odsypia natomiast noc. Ta super łowna kotka w nocy poluje na muchy… Warto ją mieć w pokoju, bo ginie wszystko co lata i bzyczy :0

Rocznica

Udało nam się w piątek z Lilką wyspowiadać i dziś panna miała rocznicę Komunii! Wszystko pięknie, ale maj to taki zapchany uroczystościami miesiąc, że wszyscy gnali gdzieś dalej. Podobnie jak my. Łucja chciała by podobnie jak na jej rocznicę podjechać do naszej ulubionej lodziarni, ale ona jest w centrum handlowym, a te dzisiaj są zamknięte. W ten sposób rośnie kolejna opozycjonistka tej reformy 😉

Rano umyłyśmy włosy i Lilka zażyczyła sobie wpięcie w nie kwiatu 🙂 Bardzo to fajnie, że chciała coś zmienić w wyglądzie włosów 🙂 Łucja dopilnowała, by strój Mieszka był STONOWANY i podsiadła mnie przy toaletce, bo ona też MUSIAŁA się pomalować. Dzieci w tym wieku są śliczne. I ci wiercący się na ławkach chłopcy i te szepczące i podziwiające swój wzajemny wygląd dziewczynki. Siedziałam z Łucją i Mieszkiem z boku i podziwiałam to wspaniałe towarzystwo 🙂

Niezły patent na Majówkę

Wróciły zerówki z Zielonej Szkoły po 21-szej… Szybko do domu, do wanny, gdzie wysłuchałam opowieści z wycieczki (macie pojęcie, że odbyło się tam TO wyśnione PYDŻAMY PARTY?) i położyłam CAŁE towarzystwo spać… Booo… na dziś zaplanowałam nam wycieczkę do Magicznych Ogrodów!!! Byliśmy tam w 2014 roku (szmat czasu temu z kuzynostwem ) i rok później z dziadkami.  A Park Rozrywki się rozwijał, atrakcje dochodziły, więc trzeba było się wybrać znowu.

Główną niesamowitą nowością są podziemne tunele 🙂 Wchodzą dzieciaki w jednym miejscu i jak susły wyskakują w drugim. Z domku, albo pnia drzewa. Bardzo fajne są te Magiczne Ogrody. To atrakcja na cały dzień. Się wybiegały, zmachały i wyszła nam bardzo fajna sobota. Po drodze coś zjedliśmy, kupiliśmy truskawki, a sądząc po ciszy jak zapadła po wejściu do domu, spać ich dziś położę o 20-stej :p