– Łucja dziś

Zaczynamy czwarty tydzień Łucji w sanatorium! 🙂 Dziewczyna jest zachwycona, mi też się podoba. Z koleżankami w pokoju nadały sobie gwiezdne imiona. Jedna jest Asus, druga Venus, a Łucza Mars. Życie towarzyskie kwitnie, a jedyne do czego mogłabym się przyczepić, to że nie wychodzą na dwór. Ale do 14-stej mają blok ćwiczeń, potem jest obiad, a od 15-stej do 18-stej szkoła. W ubiegłym tygodniu pojechałam do niej w DZIEŃ, wypisałam przepustkę i poszłyśmy na dwugodzinny spacer! Powiedziałam o tym Lutce i babcia uznała, że ona z dziadkiem też tak w PRZYSZŁYM tygodniu przyjadą do niej, na SPACER, ale przecież w przyszłym tygodniu to panna już wychodzi! Niemniej jednak patent ze spacerami jest dobry i jeśli będzie tam trafiać w kolejnych latach, trzeba będzie to regularnie, raz w tygodniu, wprowadzić.
Śmieszna była akcja, jak wychodziłyśmy i do jednej dziewczyny przyjechał w odwiedziny chłopak. Ładna dziewczyna. Długie, ciemne proste włosy, ciemne błyszczące oczy i duże usta. Chłopak jak to chłopak w tym nastoletnim wieku. Trochę pryszczaty, ale o fajnym głosie. I mówię do Łucji później: Widzisz, jak tu się jest trochę starszym, to ci znajomi przyjeżdżają. A ona na to: To jest Oliwka, ona go zdradza 🙂 Sanatorium pełną parą 🙂
<>
ZIMNO. Arktyczne załamanie, rozwarstwienie frontu, tsunami na Bałtyku i ZIMNO. Dobrze, że panna najstarsza ma ciepło, muszę tylko dwójkę mniejszych dogrzewać. Zaczęłam ostatni rządek drewna i mamy go jeszcze na dwa tygodnie zimy. Potem poproszę już temperatury dodatnie 🙂 Dzisiaj w nocy nawet Klarens przespał kilka godzin w domu! A wczoraj leżeli z Miaustrą w METROWEJ odległości od siebie! Tak blisko jeszcze nie było, ale ona zajęła kocyk KOŁO kominka, a on fotel PRZY kominku :)
