Palcowacze wszystkich krajów

Szykuje się nam kolejny imprezowy weekend. Nie znoszę. To przejeżdżanie z jednej sali zabaw na drugą jest naprawdę nużące. Ale w sumie dobrze, że ich zapraszają 😀

Dwóch kolegów Mieszka od razu zasygnalizowało, że jako prezent WSZYSTKO, byle jakoś było związane z klockami… No, i by nie wydać fortuny, a kupić coś innego pojechaliśmy do naszego ulubionego sklepu z klockami. Tam znaleźliśmy super latereczki, a przy okazji WSKAZANO mi o czym marzą 🙂 Te moje. I okazało się, że nawet Łucja ma klockowe pragnienia bo marzy o Londynie z serii Architekt!

Natomiast najlepsze było jak stanęliśmy przy kasie, gdzie były kartoniki z saszetkami minifigsów. I Lilka zaczęła brzęczeć, że ona TAK by chciała. Mówię:

  • Lila, ale żeby wyciągnąć coś fajnego, musiałabym chwilę popalcować te torebki, a nie wolno tego robić.
  • U nas można -wtrąciła się babka za kasą.
  • Naprawdę? – ucieszyłam się – Ja tak to lubię, a w sklepach czasem się denerwują, bo potem torebki są pogniecione.
  • Można, można. Jak inaczej odkryć co jest w środku? Ale jak Pani chce, to kolega był na zastępstwie kilka dni i opisał torebki.

I wyjęła spod kasy karton z opisanymi (ponumerowanymi) saszetkami 🙂 I w ten sposób staliśmy się posiadaczami Harley Queen na rolkach:)