Nie zamarznąć!

Zupełnie nie planowo wpadł mi dzisiaj BIEG. Wczoraj rano byłyśmy ze znajomą na parkrunie i tak gadaliśmy z tymi ludkami tam, o różnych biegach. No i oni mówią, że dziś jest Bieg Miłośników Lasu. Sprawę kojarzyłam, ale ponieważ bieg jest bezpłatny to pakiety rozeszły się w godzinę po ogłoszeniu zapisów… Lecz oni mówią, że nigdy NIE zdarzyło się tak, żeby wszyscy się stawili na starcie i w biurze zawodów będzie można odebrać pakiety, których NIE użyto… No więc pojechałyśmy! Pakiety były bogate, bo i koszulka, czapka, metalowy bidon, płócienny plecak a na mecie była grochówka i (!) kiełbaska (do podgrzania nad ogniskiem)!. Ach, no i medal był DREWNIANY! Lecz wymarzłam strasznie. Spędziłyśmy tam trzy godziny, z czego pół godziny był bieg (zdecydowałyśmy się na 5, a nie 10 km), a temperatura nie była wyższa niż -10. Lodówa. Palce miałam tak zamrożone, że nie byłam w stanie założyć czipa do butów. A te u stóp rozmarzły po 2 km biegu. Trasa była przez las i bieg odbywa się 4x w roku, o różnych porach roku. To była edycja zimowa. Zrobione, jest duma i jest ogień jak to mówią na biegach 🙂

Niżej ja na mecie:

I klasyczny before&after:

<><>

Obejrzałam przepiękny film. Leciał na cyfrze, wczoraj była premiera, pilnujcie, bo jeszcze będzie leciał. Lion, droga do domu. 6 nominacji do Oscara i absolutny wyciskacz łez. Oglądałam wieczorem, jak akurat przyszedł Jerzy, więc już jak pojawił się w drzwiach mówię:

  • Nie mogę się Tobą teraz zająć, bo oglądam najbardziej wzruszający film na świecie.
  • O czym?
  • O chłopcu, który postanowił znaleźć swoją biologiczną rodzinę. Zobacz, Nicole Kidman gra.
  • Ale ona już stara…
  • Sam jesteś stary, to taka charakteryzacja.
  • Z pięć dych już ma.
  • I tak jest młodsza od Ciebie.

Poszedł do kuchni, coś tam mi się tłucze, wyciąga szklankę i słyszę jak mówi:

  • Entliczek, pentliczek, ale tu mamy pierdolniczek. Co Ty cały dzień robiłaś?!?
  • Byłam na warsztatach kaligrafii. Potrafię napisać ozdobne J-ot.
  • Czyli jutro sprzątasz?
  • Jutro mam bieg. Oglądałam taki program kulinarny i tam ten gość, który podróżuje po świecie szukając smaku, był podobny do Ciebie.
  • A jak się nazywał?
  • Anthony Bourdain czy jakoś tak…

Tego Lwa musicie obejrzeć!