piątek, piąteczek, piątunio

Będąc nastolatkiem czułam, że bycie uczniem miernym i trójkowym nie popłaca… Stoisz przy tej tablicy, nic nie wiesz – nigdy NIC nie wiesz i niezależnie od tego jak jesteś ładny i zabawny, samoocena leci w dół… Bardzo mnie więc cieszy, że u moich dzieci jest mechanizm odwrotny. Lilka jest prymusem i jej pewność siebie jest coraz większa. Chwalona z angielskiego, plastyki, no i matmy. Wczoraj na dodatkowej matematyce (na którą chodzi zamiast Łucji) i zagadnienia są jakieś 2-3 lekcje do przodu w stosunku do materiału szkolnego, prowadząca na chwilę wyszła, żeby porozmawiać z innym rodzicem. W sali zostało dwóch innych matematyków, którzy kręcą się po sali między uczącymi się dziećmi. Gdy babka wróciła Lila się już zbierała do wyjścia. Zadała pytanie:

  • Wszystkie błędy poprawione?

Na co jeden z tych prowadzących gości odpowiedział:

  • Lila nie miała błędów. Ona wykonuje zadania bezbłędnie.

🙂 Za to Łucja czyta wieczorami bajki. Na głos. Innym dzieciom. Wszystkie się zbierają w świetlicy i ktoś czyta. Tym kimś jest Łucja 🙂 Super!

<>

A z Mieszulkiem byłam rano w przychodni, pobraliśmy krew z palca i oczywiście wszystko jest w porządku! Czyli wypicie kubka słodkiej herbaty przed badaniem było słabym pomysłem 🙂 I gość zrobił zaproszenia na swoje urodziny! 🙂 Cała masa dinozaurów (pocięta została jedna książeczka), użyliśmy naklejki z okrzykami, taśmę z ananasem (takie będą kubeczki i talerzyki) oraz wycięte z taśmy-w-panterę cyfry 7. 🙂

<><>

  • Mamo, a dlaczego wszyscy się cieszą, że jest piątek?
  • Bo, Mieszko, w sobotę i niedzielę nie muszą iść do pracy i do szkoły… Bo zakładają, że odpoczną… Ty się nie cieszysz?
  • Nie. Bo nie widzę się z kolegami. I zawsze dużo rzeczy robimy.
  • Tak właśnie jest 🙂