Tęczowy weekend

Zupełnie przypadkiem wyszedł nam weekend pod jednym wspólnym tematem… TĘCZA! Tęcza oczywiście jest symbolem tolerancji, równości, zabawy i beztroski. Jej symbolem posługują się środowiska LGBT i tego skojarzenia uniknąć się nie da. Najpierw odwiedziliśmy jedną wystawę. Jeszcze wczoraj. Dźwignęłam towarzystwo z kanapy i ruszyliśmy. Wielobarwne neony, hasła o wolności i wystawa o różnorodności i tempie życia współczesnego świata. Zestawione tuż obok siebie dziesiątki fotografii: powodzi, karnawału, pożaru i biegnących ludzi, które pokazują jak wiele na raz dzieje się na świecie. NA raz. W jednym krótkim momencie. W kolażach po cztery różne ujęcia. Rozświetlona nocna wiosna w Afryce, skażenie chemiczne, mapa pogodowa i Młoda Para biegnąca przez Park Dinozaurów. Ułamki sekund w wielu miejscach. Fajne.

No a dziś pojechaliśmy na warsztaty robienia słodyczy. Tę imprezę wynalazły babki z mojej kettlowej siłowni, no i tak wszystkie z dziećmi się wybrałyśmy. Odbywało się to w ramach dni pewnej miejscowości, impreza była bezpłatna i chociaż początkowo wydawała mi się dość chaotyczna, to była bardzo udana. Tak powstały TĘCZOWE LIZAKI!

<><>

Siedzimy wczoraj i tak gapimy się w ten telewizor. Podaję sałatki owocowe, herbatki i ustalam plan obiadowy. W tle leci serial „100 rzeczy do zrobienia przed liceum”. Zabawny. Trójka nastolatków w każdym odcinku wymyśla coś co ma zrobić, żeby już mieć to z głowy. W tym akurat postanowili mieć złamane serca. Bo KAŻDY za pierwszym razem ma złamane serce. I zgodnie ze sprawdzoną receptą leczy się to KUBEŁKIEM LODÓW… 🙂 Podają na ogół rodzice, albo pedagog szkolny. Widzę, że patrzą się z pytaniem na mnie, więc mówię:

  • TAK. Ja też Wam kupię kubełek lodów na pocieszenie. Będziecie musieli mi tylko powiedzieć jaki smak.

I na to Łucja:

  • A będzie można kilka smaków?
  • Tak 🙂