Okres między Walentynkami a Wielkanocą (tą uśredniona Wielkanocą, czyli połową marca) nazywamy Przedwiośniem. Po czym je poznać? Łamią się nam paznokcie (ja mam milimetrowe), elektryzują nam się włosy i możemy przejść przez cały Supermarket, nie znajdując NIC, co mielibyśmy ochotę zjeść. Ja tradycyjnie wykopałam kuchnię indyjską ze sterty książek kucharskich i wczoraj zrobiłam gar Chicken Tikka Masali, który zamierzam jeść przez najbliższe trzy dni. Co prawda pomyliły mi się papryki (pokłosie wielkich porządków w przyprawach, które zrobiłam na ferie) i jest TROCHĘ za ostre, ale tester, który wczoraj w nocy zajrzał, ocenił, że dobre.
Korzystając z chwili czasu (strasznie miałam zawalony ten tydzień) siadłam też i zaplanowałam atrakcje dla siebie i dla dzieci na najbliższe dwa miesiące. Część sobie tylko wpisałam, żeby ich pilnować, kiedy ruszą zapisy (w przypadku tych bezpłatnych), na niektóre wpłaciłam zaliczki, a na jeszcze inne się zgłosiłam. Szykują się nam urodziny Mieszka (w marcu i tak wiem, że on już świętował w styczniu, ale te będą dla kolegów) i Lilki (jej, chociaż marcowa, zrobię party w kwietniu). Chcemy się wybrać na jedne targi, Manifę i jeden Festiwal Muzyczny. Łucji mija półmetek sanatorium i najbliższy weekend ma ze mną. I tu też coś tam mamy JUŻ zaplanowane, ale nie wiem czy sobotę nie najlepiej będzie spędzić GROMADNIE na kanapie…
<><>
Wkleję Wam suchara z netu. Strasznie mi się podoba taka naklejka na szafie 🙂 Taka bezpłciowa i bezduszna płaszczyzna zupełnie inaczej od razu wygląda! 🙂

