Wolny weekend

Na dzisiaj miałam zaplanowaną wizytę Po Kolędzie. I postanowiłam pierwszy raz, chyba od zawsze, się przygotować. Zmieniłam obrus, odkurzyłam, ogarnęłam kuchnię, ale ksiądz (ten akurat, którego lubię) i tak przybył za wcześnie bo odkurzacz stał na środku. Chwilę pogadaliśmy i on się mnie pyta, czy może skorzystać z toalety. Zawsze to robią. Nie wiem czy Ci przede mną to tacy straszni, że dopiero odważają się u mnie, czy ja mam w domu jakieś żyły wodne, ale zawsze o to pytają. Na TO pytanie ogarnęło mnie przerażenie… Dolna łazienka! Nie wchodziłam TAM! NIE sprzątnęłam kuwety Miaustry!!! Ale oczywiście się zgodziłam i nawet zapytałam: A może herbatkę? Potem ksiądz poszedł, ja chwilę się pokręciłam i weszłam do łazienki. A tam… NIE OPUSZCZONA DESKA!!!! 🙂 Bardzo mnie to ubawiło.

<><>

A potem pojechałam na występ Mieszka. Występ TANECZNY z jego szkołą tańca. Odbywało się to jakiejś hali sportowej, gdzie byłam pierwszy raz, na trybunach siedzieli rodzice, dziadkowie i rodzeństwa i było całkiem sympatycznie. Mieszko nie miał pary do poleczki i tańczył z instruktorką (jego instruktorka jest zdecydowanie najładniejsza ze wszystkich instruktorek). A wychodząc na nią wpadłam… Więc powiedziałam:

  • Dziękuję za wspaniały taniec z moim synem!
  • To ja dziękuję. Gratuluję. To wspaniały chłopiec!
  • Dziękuję :))