5.02-5.03

No to rozpoczynamy turę sanatoryjną. Tym co od niedawna, powtórzę, że panna Łucja ma skoliozę i raz w roku ląduje w sanatorium. Bardzo mi się tam podoba, ma bardzo dużo różnych zajęć rozciągających i wzmacniających kręgosłup. Pracuje w grupach i indywidualnie z terapeutą. I wraca tak gibka, jak ja nie byłam NIGDY. Ja jestem u niej prawie codziennie, ona tam śpi i chodzi do szkoły. Od drugiego weekendu będzie można ją zabierać na weekendy. Poranne zapisywanie było wyjątkowo długie, chociaż byłyśmy pierwsze zajęło nam to ponad 3 godziny. A pustki w oczekiwaniu na wejście do kolejnego gabinetu zapełniałyśmy selfiaczkami.

 

Dziś jeszcze występ Mieszka w zerówce z okazji Dnia Babci i Dziadka i bal Lilki w szkole 🙂 Btw. Mieszko ostatnio się skarżył babci, że ja NIE chcę mu pozwolić na nocowanie kolegów. Wytłumaczyłam więc dlaczego nie. Babcia jednak drążyła dalej:

  • Może uda Ci się mamę namówić, a jak się położycie do łóżek to mama zamknie Was na klucz.
  • Mama, czasem zamyka nas na klucz.
  • Naprawdę?
  • Tak i ja się kiedyś obudziłem i ją zawołałem i mama przyszła i powiedziała, że mam spać u siebie. I Łucja się kiedyś obudziła i też mama jej kazała spać u siebie.
  • Tak? – Lutka spojrzała pytająco na mnie, więc odpowiedziałam:
  • Miaustra wchodzi im do pokojów i tak pcha te drzwi, że otwiera.

Ale chyba nie uwierzyła… Matki zawsze czytają córkom w myślach :/