Lilka pochłonięta jest organizowaniem swoich urodzin. Będą obchodzone dopiero w kwietniu, ale robi je razem z koleżanką i KAŻDĄ przerwę wykorzystują na planowanie. Tworzą listy, wywalają z tych list i przyjmują znowu 🙂
<>
Nowy instruktor pływania jest super. Słodki Radeczek nam się jednak zepsuł i w grudniu wszedł na jego miejsce nowy. I jest rewelacyjny! Tym razem to taki wyżyłowany 50-latek, pan Jerzy, który stoi z dzieciakami w wodzie i je układa. Pływa obok nich i poprawia. Uważa, że Lilka pływa lepiej niż Mieszko i naprawdę widać efekty jego zajęć. Dzieciaki nie są z nim tak spoufalone, ale to chyba lepiej.
<>
Mieszko też planuje swoje… urodziny 🙂 On co prawda styczniowy, ale przyjęcie dla kolegów robi w czerwcu. I też, dzień w dzień, wraca z listą gości 😀
<>
Spędziłam dziś godzinę na nie-mojej poczcie (jakiejś takiej powiatowej dyspozytorni) próbując odebrać przesyłki do mnie. Listonosza nie ma od 17 dni. I widziałam mężczyznę mojego życia. On też mnie WIDZIAŁ, ale jak zapewne się domyślacie potem wyszłam z poczty i on zniknął. Miło jednak wiedzieć, że istnieje 😀
<>
Oraz macie dziewczynkę, która NIE może położyć się spać, bo jej łóżko zajął… Czarno-biały GRUBAS! 🙂

