Jak nauczyłam syna bić kobiety…

W przedszkolu u Mieszka jest jedna dziewczynka, która bije inne dzieci. Pół biedy, że gryzie i kopie chłopców w klejnoty, ale dusi. Łapie za szyję i dusi. Od pierwszego roku, na zebraniach, to temat NR 1. W poniedziałek była taka akcja, że Mieszka do szatni przyprowadziła mi pani kucharka (one również siedzą w salach z dziećmi) i mówi: „Dzisiaj Miłka złapała Mieszka za koszulę z tyłu i zaczęła go ciągnąć. On miał aż czerwoną pręgę pod szyją. I strasznie płakał, a MI było tak przykro, że płakałam razem z nim. On ma tu guziczki i ten guziczek mu się wbił aż w gardło. Mieszko musisz się bronić!”

Strasznie się zdenerwowałam. Nie na panie, tylko na to co się stało. Przetoczyły mi się głowie różne rozwiązania, łącznie z tym, że Mieszko przestaje chodzić do przedszkola i ja uczę go w domu. W końcu powiedziałam mu:

  • Mieszko, musisz zlać Miłkę. Jak będzie chciała zrobić Ci krzywdę masz ją uderzyć. Z całej siły. Musi wiedzieć, że Ty jesteś silny i nie wolno Ci dokuczać.
  • Ale nie można bić innych.
  • Czasem trzeba. Pamiętasz jak ostatnio uderzyłam tego psa co zaatakował Sziwę?

Rzeczywiście, z miesiąc temu, na spacerze, jeden pies rzucił się na Sziwę. Sziwa chodzi bez smyczy, przy nodze, ale wolno. On też był BEZ smyczy. I rzucił się na nią. Ja spojrzałam na właściciela, ale on nic nie robił, tylko powtarzał: Zostaw. Pies to młody samiec pitbulla, właściciel jest też duży, więc czekałam aż coś zrobi. A on nic nie robił. Więc JA trzepnęłam tego psa. Otwartą dłonią, prosto między oczy. Naprawdę mocno. Pies puścił i odskoczył, gość go złapał, a Sziwa dysząc uciekła kilka metrów od nas.

  • Pamiętam.
  • Więc Ty też tak trzepnij. Czasem trzeba w życiu być silniejszym. I wiesz co Ci powiem… Jak ją trzepniesz, gdy będzie chciała Ci coś zrobić, to kupię Ci klocki. Pojedziemy do sklepu i wybierzesz sobie, które chcesz.
  • Ale duże, czy małe pudełko?
  • Duże.

I we wtorek jak go odbierałam to mówi do mnie w szatni podekscytowany:

  • Dziś uderzyłem Miłkę. Zaczęła mnie ciągnąć i ją uderzyłem. Z całej siły.
  • Super. Zuch chłopak.
  • Dostanę klocki?
  • Tak.
  • A czy jak ją uderzę jeszcze raz, gdy będzie chciała mi coś zrobić to znowu dostanę klocki?
  • Nie. Chodziło o ten pierwszy raz. Żebyś wiedział, że możesz.

 

Dziś odbieram go wcześniej i jedziemy po te klocki 🙂 Ale powiem Wam jeszcze coś. Opowiedziałam o tym dziewczynom, żeby wiedziały dlaczego brat bez okazji dostanie prezent. Bardzo je cała historia zainteresowała, nagrodę uznały za uzasadnioną, ale ciekawiło ją DLACZEGO ta Miłka tak robi. I tak się produkuję:

  • Wydaje mi się, że to muszą być jakieś czynniki środowiskowe. Sześciolatki są jeszcze za małe na gry komputerowe, a bajki w telewizji są jednak dość przefiltrowane jeśli chodzi o agresję. Wy dużo oglądacie, a nie macie takich pomysłów. Musi widzieć na żywo coś co ją tak nakręca.

I tu padły słowa złotoustej Liliany:

  • A ja myślę, że ona mu zazdrości. Że on ma takie wspaniałe życie i wszyscy go lubią, że chciała mu to zepsuć.

:0

<><>

Macie jeszcze jednego lapbooka. Wspólne dzieło Liliany i Mieszka. Poświęcone ich pluszakom: Gyziowi i Dzióbkowi. Jakie lubią kształty, co lubią jeść i jak wyglądają. W kopercie ukryte są piórka 🙂 Są elementy ruchome i dużo kolorów. Super! 🙂