Lapbooki to specjalne papierowe prezentacje, gdzie informacje są w różny sposób ukryte. Powstały jako pomoc w czytelniczej edukacji i miały zachęcić dzieci do czytania. Samo czytanie to jednak dość mozolne pokonywywanie zapełnionych drukiem stron, a tutaj wiedza, przez te sekrety i mobilne elementy, była dodatkowo uatrakcyjniona.
Dobra idea oczywiście się rozbudowała i o pierwotnym znaczeniu myśli się już niewiele. Bo lapbooki są bardzo popularne. Oto i nasz pierwszy! Łucja dostała zadanie domowe z angielskiego by zrobić lapbooka o Nowej Zelandii. Najpierw sądziłam, że to zadanie na dodatkową ocenę, więc nie wykazałam tematem zainteresowania (panna NIE robi lekcji obowiązkowych, za to uwielbia dodatkowe projekty). Aaale okazało się, że to obowiązkowe i zrobić MUSI.
Nie było łatwo. Morze łez, fochów, darcia kartek, lecz w końcu samodzielnie zrobiła. Sytuację pogorszyła cichociemna napinaczka Liliana, która w tym samym czasie błyskawicznie zrobiła lapbooka o psach 😉 i zaczęła przygotowywać z Mieszkiem kolejnego o jego pluszaku 🙂 W różnych okienkach są ukryte informacje o najważniejszych świętach, fladze, sporcie i kulturze. W dużej kopercie została ukryta owcza wełna 🙂 (fragmenty dywanika z Zakopca, na którym leży psie legowisko 🙂 Uważam, że wyszło jej świetnie 🙂



<><>
Cała trójka rozmawia i wspomina jakiś serial. Łucja:
- A pamiętacie, jak Hudson z Triple-J przebrali się za dziewczyny i poszli na imprezę i spotkali Double Juice-a? I on zapytał się: Triple to Ty? A Triple powiedział: Nie, to Trypolinka!
😀 Do łez płakali ze śmiechu, a ja nie wiem dlaczego
