kwesta

Mam taki niespłacalny dług WOŚP, więc nawet jeśli Owsiak trwoni te środki, które pozyskuje, nawet jeśli ma przepłacaną administrację, czy buduje sobie dom na słonecznej wyspie, to my do puszek wrzucać będziemy.

Pojechaliśmy więc na miasto szukać jakiś wolontariuszy, a przy okazji wpadliśmy na zajęcia FILOZOFICZNE dla dzieci. Zajęcia odbywają się w teatrze, to cały cykl i większość uczestników miała roczne karnety. Na każdych zajęciach jest  jakiś nowy temat. Sens życia, odwaga, wdzięczność czy Brzytwa Ockhama. Wartości, szczęście, sprawiedliwość, prawda, dobro, godność, radość oraz szacunek do siebie i innych.  Dziś było o uczciwości. Człowiek uczciwy, a człowiek nieuczciwy. Co to znaczy być uczciwym wobec siebie, wobec innych? Czy uczciwość dotyczy tyko ludzi? Co nam daje bycie uczciwym? Itd… Tak naprawdę to bardzo trudny, trochę utopijny termin i dzieciom trudno było go wytłumaczyć. Ale podobało mi się i nawet zapisaliśmy na jedne z kolejnych zajęć:)

<><>

Jechałam po Mieszka. Lilka bawiła się na urodzinach, a młody był u kolegi. Zagaduję do Łucji:

  • Łucz, pojedziesz ze mną po Mieszka? Jasiek ma bardzo przystojnego brata, który też chodzi do 4 klasy.
  • No, dobra…

I pojechałyśmy. Mama Jasia oczywiście wciągnęła nas do środka i tak siedzimy pijemy herbatę i gadamy. O dzieciach, o szkole, o języku polskim (mama Jasia jest polonistką i zauroczyło ją, że Mieszko używam WYŁĄCZNIE zdań złożonych ;). Zerkam na Łucję. Panna czaruje. Wachluje tymi rzęsami i wachluje. Siedzi nieruchomo i wachluje. Zerkam na Adasia. Gość pokazuje jak odbija piłkę. Jak wspaniale odbija piłkę. 🙂 Teatr pełen.

Wyszliśmy w końcu i pytam się Łucji:

  • No i jak?
  • Miałaś rację.

Ciekawe, czy Lutka też mnie tak w dwie sekundy rozgryzała. Muszę ją zapytać 😉